Bij młotem w moje serce, z kamienia stwórz diament...
środa, 30 października 2013
#14 Społeczna Agonia.
Czym są dla nas sny, gdy nie masz już nic, oprócz szarych dni, mamy tylko łzy,
proszę powiedz mi, co sam zrobisz gdy, staniesz pośród mgły, nie wierząc już w nic...nie wierząc że bliscy którzy z tobą byli, nadal są dla bliscy...
Maciek znając moje sumienie bardziej niż Bóg grzeszników pyta "stary dlaczego ktoś taki jak ty nadal nie ma dziewczyny?" wtedy najchętniej zacytowałbym Niemena przeplatając wersy z Edytą Geppert... Dziwny jest ten świat, lecz nie żałuję...
Nie powinnaś się do mnie zbliżać, jestem zbyt zimnym człowiekiem, mogłabyś zamarznąć... To nie tak że się o Ciebie troszczę, chyba po prostu nie umiem być złym człowiekiem i lubię, gdy czasem mi pomachasz, nawet jeśli to nie szczere. Chciałbym to odwzajemnić, naprawdę... lecz ciężko wyrazić uczucia, gdy już wszystkie we mnie zabiłaś. Choć ja ciągle idę przed siebie, to mój świat gdzieś odleciał, gdy dzierżę pentagram na piersi, a krzyż niosę na plecach. Muszę być silny...jestem silny, tylko jeszcze jak długo?
Najpotężniejsi ludzie to tacy którzy nie mieli nic zanim zdobyli cokolwiek, to zazwyczaj oni mają więcej niż cała reszta, nawet jeśli ty nie potrafisz tego zobaczyć. Ja wciąż nie mam nic - będę potężny! Potrzebuję tylko iskry... Na dłoniach mam odparzenia od lodu, na ustach od życia. Dałem ostatnie grosze Charonowi, by wypełnił swoją powinność, czort zostawił mnie na środku Styksu... Nie potrafię tak po prostu opaść na dno, lecz nie potrafię też wyjść na brzeg. Dryfuję gdzieś pomiędzy i czekam co przyniesie fala twoich decyzji w połowie kreowanych przez bliskie Ci osoby, wciąż szepczą...Tylko jak można słyszeć kogoś kto dawno już zatonął w odmęcie tej rzeki? Przeprosić Cię mogę tylko za to, że nie miałem sił by dalej walczyć... mankament jest taki, że wspólnego szczęścia nie da się wywalczyć w pojedynkę, tak jak nie da się wywalczyć szczęścia w którym rolę drugoplanową odgrywała Szanowna Pani zdrada. Ludzie doceniają, gdy tracą, widzę to po swoich bliskich. Nie odzyskują jeśli nie włożą w starania, dużej ilości szczerego serca... bez znaczenia, nie ma ludzi którzy mają jeszcze serce, więc żaden nie potrafi odzyskać swojej zguby.
Nie ważne czy wygrałem czy przegrałem, ważne że dzięki porażkom mój duch walki wzrósł dwukrotnie. Z każdej porażki jak i zwycięstwa będę równie szczęśliwy jak matka przy porodzie patrząc na zdrowe dziecko. Teraz mam siłę, by splatać kolejne uśmiechy przy bezinteresownych podarunkach,od Ciebie zależy czy będę je robił dla Ciebie, czy też nie..
Wiem doskonale że, gdy szczęście ludzi pęka jak łydka, to zamiast ludzkich uśmiechów, wiszą smutne serca na stryczkach...
Podniosłem krzesło które wywróciłaś odchodząc i usiadłem przy stole,
przestałem się przejmować i posypałem twój wizerunek popiołem...
Pokaż mi drogę i stań się mym znakiem w życiowych zakrętach...
sobota, 12 października 2013
#13 Etos Romantyka
Byłaś jak zwykle, ubrana w suknie plecioną przez nić Ariadny, na której gościły z pasma Oriona gwiazdy...
To przepiękny widok, jak obserwowanie z dnia na dzień kwitnącego lotosu, patrząc jak się rozwija, odsłaniając z każdą minutą kolejny milimetr osobliwego piękna. Z myślą, że więcej czasu poświęcam myśląc o tobie, niż o sobie, mam zaburzone krążenie w dłoniach, przez to mam zbyt chłodne ręce, lecz czy tak naprawdę to wzbudza w tobie zimny strach, przed przekroczeniem granicy w której będę mógł objąć twoje serce? Czasem liczę wzrokiem sekundy na zegarze gromadząc je kolejno w szeregu jak romantyk sentencje, ponieważ chciałbym Ci dać jak najwięcej czasu, który ludzie tak bardzo cenią.
Siedzę na skale, kreśląc jedną ręką kolejną linię dla niej, drugą rzucając kamieniami do Wisły ukochanej, patrząc jak tłumi całe echo wytworzone przez zderzenie się ze sobą dwóch żywiołów. Pytanie co będzie w stanie stłumić nasze zwątpienie, jeśli znajdziemy się na pograniczu ludzkich wyborów? wolałbym by to się nie zdarzyło, lecz gdy nadejdzie ta chwila, nie zdradź mi tego co mnie pogrzebało, zostaw mi tylko coś na pocieszenie, bym mógł zatrzymać się kiedyś, płacząc razem z deszczem, tworząc pełne uczuć mozaiki na rozstaju naszych dróg. Jestem desperacko zdezorientowany, żyję tylko złudną nadzieją, więc pozwól że zapytam; wolałabyś pozostać wśród ogrodu chryzantem czy spróbować zatańczyć błogo z płatkiem storczyka? Jeśli zdecydujesz się, by przynieść kilka uśmiechów dla mnie, wyjdę do Ciebie na zewnątrz nawet jeśli miłość to szarańcza, a ja będę chwastem...
Byłaś piękna pamiętam, aż do rozgorzenia mojej synestezji... zastanawiasz się czy nadal taka dla mnie jesteś? zapytaj. Choć nie wiem czy istnieje sens pytania skoro powtarzam Ci to cyklicznie...
"Spijam ból z twoich ust, gdy jesteśmy sami tu..."
To przepiękny widok, jak obserwowanie z dnia na dzień kwitnącego lotosu, patrząc jak się rozwija, odsłaniając z każdą minutą kolejny milimetr osobliwego piękna. Z myślą, że więcej czasu poświęcam myśląc o tobie, niż o sobie, mam zaburzone krążenie w dłoniach, przez to mam zbyt chłodne ręce, lecz czy tak naprawdę to wzbudza w tobie zimny strach, przed przekroczeniem granicy w której będę mógł objąć twoje serce? Czasem liczę wzrokiem sekundy na zegarze gromadząc je kolejno w szeregu jak romantyk sentencje, ponieważ chciałbym Ci dać jak najwięcej czasu, który ludzie tak bardzo cenią.
Siedzę na skale, kreśląc jedną ręką kolejną linię dla niej, drugą rzucając kamieniami do Wisły ukochanej, patrząc jak tłumi całe echo wytworzone przez zderzenie się ze sobą dwóch żywiołów. Pytanie co będzie w stanie stłumić nasze zwątpienie, jeśli znajdziemy się na pograniczu ludzkich wyborów? wolałbym by to się nie zdarzyło, lecz gdy nadejdzie ta chwila, nie zdradź mi tego co mnie pogrzebało, zostaw mi tylko coś na pocieszenie, bym mógł zatrzymać się kiedyś, płacząc razem z deszczem, tworząc pełne uczuć mozaiki na rozstaju naszych dróg. Jestem desperacko zdezorientowany, żyję tylko złudną nadzieją, więc pozwól że zapytam; wolałabyś pozostać wśród ogrodu chryzantem czy spróbować zatańczyć błogo z płatkiem storczyka? Jeśli zdecydujesz się, by przynieść kilka uśmiechów dla mnie, wyjdę do Ciebie na zewnątrz nawet jeśli miłość to szarańcza, a ja będę chwastem...
Byłaś piękna pamiętam, aż do rozgorzenia mojej synestezji... zastanawiasz się czy nadal taka dla mnie jesteś? zapytaj. Choć nie wiem czy istnieje sens pytania skoro powtarzam Ci to cyklicznie...
"Spijam ból z twoich ust, gdy jesteśmy sami tu..."
niedziela, 29 września 2013
#12 Reprymenda
"Szanuj bliskich, jeśli tylko oni Ci zostali, bo wszyscy co Cię szanowali, pouciekali..."
i uciekać będą jeśli czegoś z tym nie zrobisz... zmiany??? nie sądzę, nie masz na tyle odwagi.
Już nie wiem co powinienem ze sobą zrobić, bo siła odśrodkowa, wyrzuciła ze mnie wszystkie emocje, a w oczodołach wszystkie łzy właśnie uścieliły swą słoną pościel. Ból? już raczej tego nie czułem, gdy wtykałem kolejną drzazgę pod paznokieć, mając w dłoni potłuczone szkło, zamiast kolorowych wspomnień. Siedzę i wylewam gorzkie żale, zastanawiając się czemu dobre dziewczyny lecą do złych chłopaków, a dobre chłopaczyny uganiają się za nieprzyzwoitymi kobietami. Dobrze że tylko się zastanawiam, nie idąc w ich ślady. Siedzę, niczym Epikur, bawiąc się jesiennym liściem melancholii, czekając na tą, która będzie w stanie poświęcić mi swój czas, odrzucając gołosłowność - czynnik zauroczenia oraz czynnik odrzucenia przeze mnie. Możesz mi wytknąć "co ty możesz wiedzieć o Miłości i byciu razem skoro nigdy z nikim nie byłeś?."... lecz prawda jest taka, że to od Ciebie odszedł ktoś bliski, lub twój związek niedługo się posypie niczym piasek w klepsydrach. Wystarczy ukłucie byś wylała na kogoś bliskiego całą lawinę swoich szarych emocji. We mnie możesz wbić pal w każdą z tętnic, a nadal będę się uśmiechał pytając Cię, "Czy tego tak naprawdę chciałaś, czy po prostu tego potrzebowałaś?". Będę na zawsze jeśli tylko dasz mi poczuć kapkę ciepła. Przecierpiałem to czego ty nawet nie chciałabyś zobaczyć, by nie doceniać takiego daru jak bliskość. Rok temu poczułem czym jest podróż za jeden uśmiech. "On to babiarz, zbyt wiele kobiet mu ślepo ufa..." pytanie czy ufają mi bez powodu? odpowiedz sobie sama, czy potrafiłabyś zaufać losowej osobie?. Spytaj Mamę za co kocha Ojca, spytaj Ojca za co szanuje Brata i pomyśl, czy osoba która od Ciebie odeszła, była warta słowa "kocham"? Nie ma sensu mówić do kogoś kto już dawno ogłuchł... Chcesz zapytać czy ja też odejdę? Odejdę, nawet nie zauważysz kiedy i nawet o tym nie wspomnę, jeśli tylko mnie okłamiesz, jeśli o mnie zapomnisz lub jeśli będziesz przy mnie tylko, gdy będziesz mnie potrzebowała. Wolę już sam marznąć niż mieć kwantowo ciepło od Ciebie... Musisz zapamiętać, że to co czuję nie zależy tylko ode mnie...
Co się stało z nami sam już tego nie wiem,
bo nawet Bóg odszedł nie chcąc patrzeć na mnie i Ciebie.
"ile znaczą bliscy z perspektywy czasu to wiem, tylko oni potrafią wybaczyć sercem nie słowem..."
środa, 21 sierpnia 2013
#11 Sława, Bogactwo, Siła.
"Wcześniej dni nie były często gotowe, ale dziś biorę moje dziś na męską rozmowę
i mówię mu, wiem że masz wadę ale chuj z wadą,
przestań tak wypatrywać jutra i spójrz w prawo, spójrz w lewo..."
Nie muszę krzywdzić innych by stać się imperatorem. Czasem nawet wolę stać i się uśmiechnąć, gdy plują mi w twarz, bo w sumie nie robią nikomu innemu krzywdy, niż samym sobie. Ponoć jestem kimś gorszym i wstydzę się za to gdzie przyszło mi mieszkać od dzieciństwa. Zuchwalcy... kim oni są, by mi mówić czy jest mi wstyd i czy tego żałuję...? co osiągnęli, by stawiać swoją osobę o kilka stóp wyżej niż innych... ich wzrok obejmuje o wiele więcej niż powinien ale to nie znaczy że widzą lepiej. Widzą wszystkie haczyki na tym świecie i łapią się ich jakby to były bilety do raju. Zwykłe osoby pogrążone szarą egzystencją miasta, która wieje na nich chłodnym wiatrem konsekwencji ludzkich czynów, sprawiając że potykają się o własne nogi, wciąż nie wiedzą, że najważniejsze w życiu jest niewidoczne dla oczu. Ja wciąż trzymam swój wzrok wąsko, nie zważając na ludzi, którzy swój kręgosłup moralny strawili razem z hektolitrami alkoholu. Mogą mieć te hektolitry, gdy ja przy sobie chcę mieć tylko jedną kroplę ale za to taką, która wyrzeźbi cały kanion mojego kalejdoskopu wspomnień, a nie go tylko zaleje i przyćmi. Mimo tych wszystkich szczerych starań moją przyszłość oraz szczęście z drugą osobą widzę jakbym miał astygmatyzm. Spotkałem wielu, których cieszy błysk najszlachetniejszego zegarka, pokazali już swoje kły teraz po cichu udają słodkiego kanarka, gdy tylko potrzebują pomocy. Trzeba być eklektykiem w dzisiejszych czasach, zbierać całą stertę życiowych porad, anegdot, pouczeń, sentencji, wybierając z nich tylko te najpotrzebniejsze i prawdziwe. Wyzbyć się nienawiści, nawet gdy ktoś nas krzywdzi, bo kto widział by zbrodnią budować pokój? Wiem że czasami problemowa nawałnica psalmu świata dotyka naszych ran i czujemy się jakby nasza krew zamarzała chłodzona turkusową wonią zaświatów. Czasem może po prostu warto wygłuszyć swoje sumienie oraz głosy bliskich osób, otwierając się dla kogoś nowego w kim tkwi iskra tłumiona w zgliszczach przeszłości? Nikt szczery nie zrobi w waszą stronę ruchu jeśli delikatnie nie pokażecie, że pozwalacie mu go zrobić. Wiem że są osoby które mogą to wykorzystać, ale po coś Pan dał nam logikę, by rozróżniać dobro od zła. Jeżeli jest w nas nutka szczerości przestańmy kierować się tylko zmysłami wzroku i słuchu, a znajdziemy cały skarb świata, który dla nich jest tylko Sławą, Bogactwem, Siłą. Dla nas może być Sławą wśród rodziny, znajomych, nieznajomych, którzy cenią nas za to, że najpierw troszczymy się o innych nawet wtedy, gdy tracimy coś dla siebie. Bogactwem umysłu, gdy rozróżniamy sytuacje w których dzieje się krzywda innym i nawet jeśli to nie są nasi bliscy, staniemy w ich obronie jeśli mają rację, bo współczucie to największy skarb ludzkości. Siłą, która jest siłą ducha by zmagać się z każdym kolejnym dniem z pozytywnym nastawieniem mimo pesymistycznych słów naszych bliskich. Wiec "przestań wszystko wiedzieć, zacznij pytać i nawet bez ambicji że cokolwiek dostrzeżesz... patrz trochę szerzej, patrz trochę szerzej..."
i mówię mu, wiem że masz wadę ale chuj z wadą,
przestań tak wypatrywać jutra i spójrz w prawo, spójrz w lewo..."
Nie muszę krzywdzić innych by stać się imperatorem. Czasem nawet wolę stać i się uśmiechnąć, gdy plują mi w twarz, bo w sumie nie robią nikomu innemu krzywdy, niż samym sobie. Ponoć jestem kimś gorszym i wstydzę się za to gdzie przyszło mi mieszkać od dzieciństwa. Zuchwalcy... kim oni są, by mi mówić czy jest mi wstyd i czy tego żałuję...? co osiągnęli, by stawiać swoją osobę o kilka stóp wyżej niż innych... ich wzrok obejmuje o wiele więcej niż powinien ale to nie znaczy że widzą lepiej. Widzą wszystkie haczyki na tym świecie i łapią się ich jakby to były bilety do raju. Zwykłe osoby pogrążone szarą egzystencją miasta, która wieje na nich chłodnym wiatrem konsekwencji ludzkich czynów, sprawiając że potykają się o własne nogi, wciąż nie wiedzą, że najważniejsze w życiu jest niewidoczne dla oczu. Ja wciąż trzymam swój wzrok wąsko, nie zważając na ludzi, którzy swój kręgosłup moralny strawili razem z hektolitrami alkoholu. Mogą mieć te hektolitry, gdy ja przy sobie chcę mieć tylko jedną kroplę ale za to taką, która wyrzeźbi cały kanion mojego kalejdoskopu wspomnień, a nie go tylko zaleje i przyćmi. Mimo tych wszystkich szczerych starań moją przyszłość oraz szczęście z drugą osobą widzę jakbym miał astygmatyzm. Spotkałem wielu, których cieszy błysk najszlachetniejszego zegarka, pokazali już swoje kły teraz po cichu udają słodkiego kanarka, gdy tylko potrzebują pomocy. Trzeba być eklektykiem w dzisiejszych czasach, zbierać całą stertę życiowych porad, anegdot, pouczeń, sentencji, wybierając z nich tylko te najpotrzebniejsze i prawdziwe. Wyzbyć się nienawiści, nawet gdy ktoś nas krzywdzi, bo kto widział by zbrodnią budować pokój? Wiem że czasami problemowa nawałnica psalmu świata dotyka naszych ran i czujemy się jakby nasza krew zamarzała chłodzona turkusową wonią zaświatów. Czasem może po prostu warto wygłuszyć swoje sumienie oraz głosy bliskich osób, otwierając się dla kogoś nowego w kim tkwi iskra tłumiona w zgliszczach przeszłości? Nikt szczery nie zrobi w waszą stronę ruchu jeśli delikatnie nie pokażecie, że pozwalacie mu go zrobić. Wiem że są osoby które mogą to wykorzystać, ale po coś Pan dał nam logikę, by rozróżniać dobro od zła. Jeżeli jest w nas nutka szczerości przestańmy kierować się tylko zmysłami wzroku i słuchu, a znajdziemy cały skarb świata, który dla nich jest tylko Sławą, Bogactwem, Siłą. Dla nas może być Sławą wśród rodziny, znajomych, nieznajomych, którzy cenią nas za to, że najpierw troszczymy się o innych nawet wtedy, gdy tracimy coś dla siebie. Bogactwem umysłu, gdy rozróżniamy sytuacje w których dzieje się krzywda innym i nawet jeśli to nie są nasi bliscy, staniemy w ich obronie jeśli mają rację, bo współczucie to największy skarb ludzkości. Siłą, która jest siłą ducha by zmagać się z każdym kolejnym dniem z pozytywnym nastawieniem mimo pesymistycznych słów naszych bliskich. Wiec "przestań wszystko wiedzieć, zacznij pytać i nawet bez ambicji że cokolwiek dostrzeżesz... patrz trochę szerzej, patrz trochę szerzej..."
czwartek, 8 sierpnia 2013
#10 Nic.
Każda moja znajomość, przyjaźń, miłość jest niczym kwiat.... wiecie co się dzieje z kwiatami gdy nikt ich nie pielęgnuje...?
Spędzałem czas słuchając muzyki, niszcząc swoje i innych życie, byłem typowym gówniarzem których sam teraz nienawidzę... Czarna Owca w rodzinie, tak to mogę nazwać, "Kara Boska Cię nie ominie..." tak powtarza mi babcia. Szkoda że dziadek nie żyje, przez to w sercu obok krzyża niosę pentagram. Choć powinienem umrzeć już 4 razy, wciąż żyję by się potykać, z ręką na sercu stawiam kroki ostrożnie jak na żyletce, gdy kroczę po krawędzi życia. Boże dałeś mi rodzeństwo, Panie dbaj o nich wszystkich, ja w życiu sobie poradzę, bo przecierpiałem zbyt wiele, by coś w tej chwili mogło mnie zniszczyć. Im pomoc by się przydała, by nie ulegli zawiści, czy chwilowym zawahaniom, zabierz mi anioła, w zamian niech się opiekuje nimi archanioł. Fatum... Nic nie poradzę widocznie tak miało być, nerwy, śmiech, żal, gorycz i łzy. Taki napój życia, pił go każdy na moim osiedlu, jedni nie wytrzymali, na własne życzenie z tego świata odeszli. Mógłbym chodzić i krytykować że przegrali życie bo byli słabi, dziś dojrzałem do tego by co roku zapalać znicz dla nich. Boże, o czym marzyłeś kiedy dawałeś im marzenia, co z tego że im je dałeś, skoro nie dałeś możliwości spełnienia. Pomyśl skąd jestem i pomyśl co się stało z moimi kolegami, pomyśl co mogło się stać ze mną i jeśli znasz mnie pomyśl czy to się ze mną stało... Prawdą jest iż Cierpienie sprawia, że dojrzewa się szybciej, dlatego po dłuższym czasie nie miałem już tematów na które mógłbym prowadzić dialogi z kolegami. Zacząłem dostrzegać w moich wrogach dawnego siebie, uczyłem się na ich błędach, dojrzewałem.... Jeśli twierdzisz że masz morze ambicji, wybacz ja mam ocean. Dość mam zabłąkanych dziewczyn które śpią z telefonem pod poduszką, z toną depresji nie mogą zasnąć. Małolatki biegające za dorosłymi facetami, starsi faceci z żoną na karku biegający za nastolatkami. Masy koleżanek które wyglądem chcą imponować innym, chwała przemija, tak jak z biegiem czasu chęć zdejmowania z nich bielizny. Nie mają innej wartości kobiety które są tylko piękne, wmawiają sobie że poziom intelektu posiadają jakości pierwszorzędnej, myślę... "cudnie co za klasyk, ich umysły są pełne jak spalone lasy". Mają facetów, płaczą po nich nocami, twierdzą że ich kochają, choć każdy z tych facetów zdradza je za plecami. Szukają wsparcia w przyjaciółkach, bo nie radzą sobie z problemami. Rozstania... Za miesiąc jest z następnym.... kocha go tak samo... Idioci, gdybyście wiedzieli czym jest miłość, nigdy byście się nie rozstali... I nie szukalibyście jej w kilkunastu różnych osobach. Stado znajomych którzy za ćpanie tobą nie pogardzą, tylko będą bili brawo, podstawiają kieliszek, częstują papierosem i znowu biją brawo...
Rozsypcie się na tafli lodu i rośnijcie moi przyjaciele, gdzie tylko możecie...Ja już znalazłem swój przystanek...
Spędzałem czas słuchając muzyki, niszcząc swoje i innych życie, byłem typowym gówniarzem których sam teraz nienawidzę... Czarna Owca w rodzinie, tak to mogę nazwać, "Kara Boska Cię nie ominie..." tak powtarza mi babcia. Szkoda że dziadek nie żyje, przez to w sercu obok krzyża niosę pentagram. Choć powinienem umrzeć już 4 razy, wciąż żyję by się potykać, z ręką na sercu stawiam kroki ostrożnie jak na żyletce, gdy kroczę po krawędzi życia. Boże dałeś mi rodzeństwo, Panie dbaj o nich wszystkich, ja w życiu sobie poradzę, bo przecierpiałem zbyt wiele, by coś w tej chwili mogło mnie zniszczyć. Im pomoc by się przydała, by nie ulegli zawiści, czy chwilowym zawahaniom, zabierz mi anioła, w zamian niech się opiekuje nimi archanioł. Fatum... Nic nie poradzę widocznie tak miało być, nerwy, śmiech, żal, gorycz i łzy. Taki napój życia, pił go każdy na moim osiedlu, jedni nie wytrzymali, na własne życzenie z tego świata odeszli. Mógłbym chodzić i krytykować że przegrali życie bo byli słabi, dziś dojrzałem do tego by co roku zapalać znicz dla nich. Boże, o czym marzyłeś kiedy dawałeś im marzenia, co z tego że im je dałeś, skoro nie dałeś możliwości spełnienia. Pomyśl skąd jestem i pomyśl co się stało z moimi kolegami, pomyśl co mogło się stać ze mną i jeśli znasz mnie pomyśl czy to się ze mną stało... Prawdą jest iż Cierpienie sprawia, że dojrzewa się szybciej, dlatego po dłuższym czasie nie miałem już tematów na które mógłbym prowadzić dialogi z kolegami. Zacząłem dostrzegać w moich wrogach dawnego siebie, uczyłem się na ich błędach, dojrzewałem.... Jeśli twierdzisz że masz morze ambicji, wybacz ja mam ocean. Dość mam zabłąkanych dziewczyn które śpią z telefonem pod poduszką, z toną depresji nie mogą zasnąć. Małolatki biegające za dorosłymi facetami, starsi faceci z żoną na karku biegający za nastolatkami. Masy koleżanek które wyglądem chcą imponować innym, chwała przemija, tak jak z biegiem czasu chęć zdejmowania z nich bielizny. Nie mają innej wartości kobiety które są tylko piękne, wmawiają sobie że poziom intelektu posiadają jakości pierwszorzędnej, myślę... "cudnie co za klasyk, ich umysły są pełne jak spalone lasy". Mają facetów, płaczą po nich nocami, twierdzą że ich kochają, choć każdy z tych facetów zdradza je za plecami. Szukają wsparcia w przyjaciółkach, bo nie radzą sobie z problemami. Rozstania... Za miesiąc jest z następnym.... kocha go tak samo... Idioci, gdybyście wiedzieli czym jest miłość, nigdy byście się nie rozstali... I nie szukalibyście jej w kilkunastu różnych osobach. Stado znajomych którzy za ćpanie tobą nie pogardzą, tylko będą bili brawo, podstawiają kieliszek, częstują papierosem i znowu biją brawo...
Mam już dość tego całego przedstawienia, spalę deski waszego teatru, zbliżę świat do przeznaczenia.
Osiągnąłem coś więcej i teraz się tym chwalę, a ty powinieneś pogratulować jeśli wiesz gdzie się wychowałem. Na przekór tym wszystkim, którym rodzice kreują decyzje, rodzice im wybierają studia, wybierają znajomych, wybierają miłość, wybierają za nich życie... Na przekór tym wszystkim straconym ludziom którzy przegrali swoje życia i wciągają w to szambo swoich kolegów z osiedla, wpychając im w dłonie tetrahydrocannabinol. Nikt mnie nigdy nie prowadził za rękę, choć tego nie widzisz, to o stumilowy krok dalej niż wy doszedłem. Nie szukam chwilowych uniesień, szukam tego co mnie raz, a konkretnie wzniesie. Piękno przemija, świat plastikowych marionetek tańczących na przepalonej moralnej belce. Panie jeśli ona istnieje, wskaż jej drogę do miejsca w którym jestem...Rozsypcie się na tafli lodu i rośnijcie moi przyjaciele, gdzie tylko możecie...Ja już znalazłem swój przystanek...
piątek, 12 lipca 2013
#9 Per aspera ad astra
To była seria nocy w których on, jak i ja zasnąć nie mógł,
choć oddychałem z całych sił, wciąż mi brakowało tlenu.
Cały wieczór przesiedziałem z długopisem przy skroni,
nerwobóle sprawiały, że gniotłem wszystkie kartki w dłoni.
Chciałem latać i choć całe życie o skrzydła walczyłem,
wciąż cierpiałem z nadzieją, że mi te grzechy wybaczyłeś.
Choć deszcz nie padał, to ja ciągle cały mokłem,
Choć patrzyłem ponad chmury, nie widziałem nic na horyzoncie.
Wciąż miedzy nami był krzyk, choć siedzieliśmy w milczeniu,
mimo że stałem w świetle dnia, wciąż pozostawałem w cieniu.
Moje stopy pękały i krwawiły, gdy chciałem wyjść do ludzi,
miałem wciąż nadzieję, że z koszmaru ktoś mnie wybudzi.
Choć czas ciągle mijał, to ludzie podchodzili do mnie
szeptali że się nie uda, bo mam za szczupły portfel.
Miałem stertę marzeń, ktoś zablokował mi do nich dostęp
Umierałem samotnie, choć miałem chęci do życia ogromne.
choć oddychałem z całych sił, wciąż mi brakowało tlenu.
Cały wieczór przesiedziałem z długopisem przy skroni,
nerwobóle sprawiały, że gniotłem wszystkie kartki w dłoni.
Chciałem latać i choć całe życie o skrzydła walczyłem,
wciąż cierpiałem z nadzieją, że mi te grzechy wybaczyłeś.
Choć deszcz nie padał, to ja ciągle cały mokłem,
Choć patrzyłem ponad chmury, nie widziałem nic na horyzoncie.
Wciąż miedzy nami był krzyk, choć siedzieliśmy w milczeniu,
mimo że stałem w świetle dnia, wciąż pozostawałem w cieniu.
Moje stopy pękały i krwawiły, gdy chciałem wyjść do ludzi,
miałem wciąż nadzieję, że z koszmaru ktoś mnie wybudzi.
Choć czas ciągle mijał, to ludzie podchodzili do mnie
szeptali że się nie uda, bo mam za szczupły portfel.
Miałem stertę marzeń, ktoś zablokował mi do nich dostęp
Umierałem samotnie, choć miałem chęci do życia ogromne.
Lewo czy prawo ?
Gdy przestałem na nich patrzeć, pobiegłem prosto.
Kilka dni temu od znajomych usłyszałem "schudłeś" i chyba się im nie wydaje bo włożyłem nadmiar energii w spełnianie marzeń. Przyniosłem dumę Ojcu, przyniosłem dumę Matce, więc chyba w wieku 20 lat wygrałem swoje życie. Jak to jest, że jednocześnie nienawidzę Ojca, a z drugiej strony tak wiele mu zawdzięczam? niezdecydowanie, to jeden z moich stygmatów. Jedyne co potrafimy to płakać tak, by nikt nie widział i nie słyszał, ewentualnie zapytać o radę znajomego który nam doradzi jakby znał świat na wylot, mimo że sam swoje życie dawno pogrzebał. Wolałbym zostawić po sobie przyjemne wspomnienie, niż być dla kogoś koszmarem. I w sumie mógłbym mówić to nie ludzie, to ja się odciąłem od nich, ale dziś mniejsza z tym wszystkim, schowałem dumę do moich przetartych spodni. Dziś zostałem tylko ja i właściwie jesteś ze mną ty, ich nie ma, dawno odeszli, więc pozwól że wytrę ci łzy. I pewnie zadzwonią ponownie, gdy będą czegoś chcieli lub dlatego że słyszeli o mnie w radiach czy czytali w gazecie, to nie tak że ego mi urosło, zaufanie traci się tylko raz, uświadamiam nieświadomych, ktoś musi przecież... I gdy wydaje Ci się, że wszystko nagle straciło sens, a twoje życie jest niekończącym się tunelem melancholii, nie poddawaj się, bo na prawdę warto,sam przeszedłem ciemny życia tunel z gasnącą zapałką. Czasem chciałbym przeprosić znajomych za to, że moje słowa są zbyt szczere, nie potrafię kłamać, więc w tych czasach nie mam szans by zostać przyjacielem. Poszukaj ich gdzieś na ławkach, czy w blokowcach, tam znajdziesz tych co chętnie postawią Ci piwo, dadzą do ręki jointa. Słyszałem nie raz od sfrustrowanych nastolatek, wylewających łzy w domach czy pośród schodowych klatek, które zostały zdradzone przez swoich "idealnych chłopaków", że pewnie nigdy nie cierpiałem, więc zapewne to co kapie z moich szorstkich policzków, to nie są łzy. Koledzy popełniają błędy ale nie chcą się na nich uczyć, więc ja się uczę. Cały plecak tych doświadczeń, trzymam pod chromowanym kluczem. Ojciec powtarzał synu kombinuj ja za Ciebie nic nie zrobię. Syn tak zakombinował że piątego sierpnia pół miasta będzie pić jego zdrowie. I co dalej? Wolę mieć przy sobie kilku mądrych niż tysiąc bezmózgich stworzeń. Studentki, które swój deficyt umysłu nabywają w klubach, o ilorazie inteligencji jakby piły browar z ołowiem. Studenci którzy zdradzają swoje kobiety, pod ich nieobecność, udając że nic się nie stało - socjopaci, ich kręgosłup moralny jest martwy tak jak ich osobowość. Koleżanki, których życie to hasło i login, dziewczyny bez ambicji, aż braknie mi słów. Koledzy z klasy którzy skończyli na parkanie z alkoholem w dłoni, zawsze twierdzili że są najmądrzejsi i chyba wyrośli na poliglotów, bo nikt ich nie rozumie, gdy kończą szóste piwo. Stado ludzi którzy mnie krytykują znając mnie z wymiany symbolicznego "Cześć" , zapewne czytają we mnie jak w książce, dlatego wiedzą o mnie wszystko jakby spłodziła ich Atena, wiedzą więcej niż Bogowie mogą sobie wyobrazić. Odciąłem się od nich pozostając z tymi którzy pokazali mi studnię, gdy moje życie było pustynią, a mi brakowało wody. Wyrosłem z tego, by udowadniać całemu światu swoją doskonałość. Mimo wszystko, prawie nic się nie zmieniło, nadal żyję w gnijącym świecie, w którym chcę zasadzić piękny kwiat pelargonii, zapożyczony z ogrodu mojej Mamy.
Dziś dbam o nich i oni też pamiętają o mnie,
bo razem odkryliśmy, wspólny lek na insomnię.
Mimo że moje dłonie są ciągle w ruchu, to nie jest delirium,
a kartek mi braknie jakbym pisał scenariusz do filmu.
Teraz latam, choć skrzydeł nigdy nie otrzymałem,
dziękuję ci serdecznie, że mnie ze popiołów poskładałeś.
Dziś deszcz pada strugą, a ja jedyny nie moknę,
choćbyś zabrał mi wzrok, będę widział bardzo dobrze.
Jeśli krzyczał będzie cały świat, ja tylko twój szept usłyszę,
zostawiłem ślad po sobie, nakręciłem własną życia kliszę.
Dziś będę szedł przed siebie, choć mi kończyny obetną,
a życie będę wciągał doszczętnie jak ćpun mefedron.
Stara dawna prawda, z kim przystajesz takim się stajesz,
dobrze że jestem sam, tak więc sobą pozostaję.
Gdybyście pluli mi w twarz, to nie zabiję w sobie marzeń,
Umrę godnie, zeszyt słów po sobie zostawię...
wtorek, 11 czerwca 2013
#8 Zimno mi w Serce
Wszystko staram się sprowadzić do postaci kartezjańskich, bo ponoć znam się na tym.
To utrudnienie dla nich, a ułatwienie dla mnie...
Odpowiedź jest jednoznaczna, króliczka nie było warto gonić. Panie X i Panie Y, niech się hemoglobina w was gotuje, odzyskałem Iskrę. Już nie pytam czy warto, nauczyłem się walczyć z apatią, życie mnie nauczyło, by nie robić nic wbrew sobie. Obraz świata przypomina mi Wisłę, jest co raz bardziej mętny, gdy wyznacznikiem ludzkich wartości staje się wygląd zewnętrzny. Staram się zamieszać palcem w tej mętnej wodzie by wytworzyć pianę, która zbierze cały bród powstały przez kapiący do niej z moimi łzami atrament.
Podarłem pożegnalne listy, bo mam dla kogo żyć. Moje życie przestało mieć smak chłodnego metalu, tylko słabi uciekają od życia, szukają szalup. Jest mi już obojętne co dostanę od Ciebie na talerzu, nie istnieje już dla mnie taka gorycz której bym nie przeżuł. Odstawiłem palce od skroni, bo czas przestał mnie gonić, mimo że mam cierń w dłoni, bo mam coś jeszcze, coś czego nigdy nie zdobędą oni. Bezkres cierpienia dał mi bezkres doświadczeń. Opuściłem matnie by napisać kolejny list, w którym będę ja i raczej nie będzie już Ciebie. Czuję się bardzo dobrze mimo że świat mi się zawala, gdy osoby które szanuję możesz policzyć na palcach u ślepego drwala.
Bo gdy odejdę to mimo że zamkną mi się oczy, to serce będę miał zawsze otwarte dla tych, którzy otworzyli je dla mnie. Powtarzał będę to zawsze Evviva l'arte.
Każde z moich marzeń opieram na grotesce
gdy patrzysz mi w oczy załamujesz ręce....
Powiedz o co walczysz, a powiem Ci kim jesteś,
jestem jednym z dzieci wychowanych w męce.
Dziś, chciałbym więcej, chciałbym coś ponad,
niż kilka pestek zeszłorocznego winogrona.
Bo, patrząc na Ciebie dłonie mi się pocą,
kobieta, co morze łez wylewa późną nocą...
Gdy przegryzam cierń, mówię wam że to łakocie,
poznałem gorsze piekło leżąc przez pół życia w błocie.
Mijam codziennie tych co patrzyli na mnie z góry
karma w końcu wróciła, teraz oni to szczury...
To utrudnienie dla nich, a ułatwienie dla mnie...
Odpowiedź jest jednoznaczna, króliczka nie było warto gonić. Panie X i Panie Y, niech się hemoglobina w was gotuje, odzyskałem Iskrę. Już nie pytam czy warto, nauczyłem się walczyć z apatią, życie mnie nauczyło, by nie robić nic wbrew sobie. Obraz świata przypomina mi Wisłę, jest co raz bardziej mętny, gdy wyznacznikiem ludzkich wartości staje się wygląd zewnętrzny. Staram się zamieszać palcem w tej mętnej wodzie by wytworzyć pianę, która zbierze cały bród powstały przez kapiący do niej z moimi łzami atrament.
Podarłem pożegnalne listy, bo mam dla kogo żyć. Moje życie przestało mieć smak chłodnego metalu, tylko słabi uciekają od życia, szukają szalup. Jest mi już obojętne co dostanę od Ciebie na talerzu, nie istnieje już dla mnie taka gorycz której bym nie przeżuł. Odstawiłem palce od skroni, bo czas przestał mnie gonić, mimo że mam cierń w dłoni, bo mam coś jeszcze, coś czego nigdy nie zdobędą oni. Bezkres cierpienia dał mi bezkres doświadczeń. Opuściłem matnie by napisać kolejny list, w którym będę ja i raczej nie będzie już Ciebie. Czuję się bardzo dobrze mimo że świat mi się zawala, gdy osoby które szanuję możesz policzyć na palcach u ślepego drwala.
Bo gdy odejdę to mimo że zamkną mi się oczy, to serce będę miał zawsze otwarte dla tych, którzy otworzyli je dla mnie. Powtarzał będę to zawsze Evviva l'arte.
Każde z moich marzeń opieram na grotesce
gdy patrzysz mi w oczy załamujesz ręce....
Powiedz o co walczysz, a powiem Ci kim jesteś,
jestem jednym z dzieci wychowanych w męce.
Dziś, chciałbym więcej, chciałbym coś ponad,
niż kilka pestek zeszłorocznego winogrona.
Bo, patrząc na Ciebie dłonie mi się pocą,
kobieta, co morze łez wylewa późną nocą...
Gdy przegryzam cierń, mówię wam że to łakocie,
poznałem gorsze piekło leżąc przez pół życia w błocie.
Mijam codziennie tych co patrzyli na mnie z góry
karma w końcu wróciła, teraz oni to szczury...
Subskrybuj:
Posty (Atom)