wtorek, 1 grudnia 2015

#25 Szklany Szczyt



Ja... ja bardzo lubię robić zdjęcia miejsc w których Cię widziałem...

Jeśli zobaczysz światło... proszę nie zbliżaj się do niego, wtedy na ziemi wykroiłby się twój cień, nie chcę tęsknić podwójnie za twoją postacią, raz jest wystarczająco boleśnie...
Pozostańmy w cieniu, świat nie musi o nas wiedzieć...

#Rozdział 1 z Pamiętnika Młodego Botanika


Mam marzenia, mam je i jestem ich restauratorem. Trzymam je do pewnego momentu po czym gdy staną się dojrzałe otwieram im oko w mojej głowie i pozwalam ujrzeć światło, które na wstępie je oślepi wzbudzając w nich odrazę do istniejącego świata. Muszę je wypychać na siłę, lecz gdy tylko to robię wtedy wszyscy wokół chcą je z powrotem wsadzić do środka - cholerni ludzie. Wszystko w tych czasach błyszczy zbyt mocno, szykowne Panie, sikorki na nadgarstkach, ekskluzywne blachy. Wymiotuję tym jednocześnie na wszystkie strony świata , zaczynałem od niczego, dziś mogę jeść kawior - mogę lecz tego nie robię, z braku pieniędzy w dzieciństwie nauczyłem się rozsądku. Mimo to... czuję się gorzej niż kiedyś, powoli podświadomie zaczynam sobie wmawiać że wszystko można kupić... moja świadomość to zło, która nie uświadomiła mi że Ciebie nigdy nie kupię... To trudne, umysł myśli w stresie piętrzy, by efekt mojego nieszczęścia nie był niż szczęście większy. Szczęście widzę dla nas jedno, ty widzisz je tam gdzie go nie ma...
Pytasz skąd wiem? to chyba bez znaczenia, przecież mówiłaś że mi ufasz...
Romantyk ze mnie przeciętny, ale chciałbym z tobą siedzieć nocą na brzegu Wisły z filiżanką herbaty w dłoni słuchając Happysadu... trochę Happy i trochę Sad-u... bo życie to przecież ni tylko spacer po płatkach surfinii...
Nie muszę Ci już sypać komplementów do uszu, przecież znasz je na pamięć. Mówienie do siebie ze łzami na oczach, posypując każde słowo przyprawą o smaku kłamstwo, to nierozsądne ~ marni z nas kucharze. To jakbyśmy wszystkie nasze wspomnienia w proszku wysypali w porywistą zamieć ~ Boże cóż za czuła zamieć!
Zagryzam wargi do krwi, gdy mam świadomość że taki piękny kwiat jak ty więdnie od środka na moich oczach, więdnie od środka ponieważ gdy patrzę przed siebie widzę drogę mleczną pełną gwiazd a między nimi półksiężyc, a może to po prostu piegi na twoich policzkach ze schowanym między nimi szerokim uśmiechem...Wszystko co zniszczone w środku, jest cudne  z pozoru na zewnątrz...Efekt człowieka, zrobi wszystko by stwarzać pozory przeciwne do faktów...
Mówili z kielicha dwa razy nie wypijesz, ratując jednego nie uratujesz drugiego, a z nas dwóch nieszczęście pada zawsze na mnie...
Jednak nie tylko ty cierpisz....
Każde nasze kolejne spotkanie wydaje się heroiczne, jak stara babcia która chce powróżyć z trocin.
Na szczęście nie umieramy z tego powodu jeszcze, bo raczej częściej widzę Ciebie niż my widzimy się...
Gdy od moich starań zamiast potu zacznie płynąć krew po moim Ciele, nie znajdziesz mnie.
Znajdziesz czerwone ślady stóp na przeźroczystej szklanej górze wiodące na szczyt, szczyt na który nie mogliśmy wejść razem a udało się mi samemu...
Trwoga na szczycie sprawia że z dnia na dzień proces wymierania moich uczuć osiąga kolejne stadium -  "to takie ludzkie" rzekłby Werter.
Nie pozwól by zwymiotowało moje serce...
Jako doświadczony botanik na Szczycie Szklanej Góry mogę powiedzieć, że uda Ci się i moje dłonie znów splotą się z twoimi ... śpiesz się moja Pelargonio, nim niczym chwast zostanie wyrwane w moim sercu twoje szczęście...a to wszystko dlatego że gdy nie pielęgnujesz takiego jak ja kwiatu, to kwiat zwiędnie...


poniedziałek, 16 lutego 2015

#24 Jakie to uczucie?



Zawsze przeklinałem swoje życie. Z lękiem i wściekłością, których nie mogłem powstrzymać oraz nienawiścią...ale kiedy się zatrzymałem i spojrzałem na niebo, uświadomiłem sobie jaki jestem mały i nieskończony świat rozciągnął się przede mną. Promienie słońca rozświetliły mój nic nie znaczący byt, to było tak, jakby deszcz światła zmył moje grzechy. Pierwszy raz w życiu nie żałowałem, że się urodziłem. W końcu mogłem sobie przebaczyć
...


*********************************************************************

Moje życie jest jak kobieta sceptyczne i piękne - ma wąski brzuch, piękne uda lecz nieświadoma że cierpi na anoreksję...Życiem razem z cieniem wszedłem w konsorcjum, alzheimera nie mam, więc nie wiem czemu zapomniałem o słońcu. "Nie patrz w przeszłość" tak mówili dorośli, bym nie widział odległości, na jakiej leżą Ci co szli, ale nie doszli, a ja zerkam i zerkam... zerkam jak na kobietę której chciałbym nosić kwiaty wracając z pracy...Zerkam nieustannie. Nie idę własną ścieżką, po prostu kroczę pięciolinią w takich chwilach, gdy siedzimy tak obok siebie przy piwie i ten zachód słońca wydaje się być długi, bo ja nie wiem jak zapytać, a ty nie wiesz jak odmówić...później znów się martwimy, zalewamy policzki łzami, bo wciąż strzelamy do czegoś, czego nie da się już zranić...Mówią na to rana, rana na sercu, ktoś coś tutaj zabił lecz nikogo nie nazwiesz mordercą. Od urodzenia krew płynie w moich żyłach, czasem z domieszką trotylu, znowu wybuchłem... przepraszam z moją iskrą do życia nie mam na to wpływu... Jesteśmy jak te psy - gdybym chciał Ci rzucić kilka komplementów to musiałbym wcześniej zetrzeć pianę z pyska. Psy? raczej piękne wilki, bo jeszcze 5 minut temu oczy świeciły nam się jak wilcze futro podczas pełni w śnieżną noc po zmierzchu. Jesteśmy burzą i jesteśmy piękni, mimo iż niedoskonałości na ciele mamy więcej niż Bóg stworzył gwiazd na niebie. Mogę sobie tak powtarzać a wiem że i tak jest inaczej... Choć za oknem widać lato, to w sercach wciąż mamy smutną jesień, moje myśli rozbijają się nieustannie, jak łzy smutnych kobiet na parapecie. Właśnie, dlaczego znowu płaczesz? Nie chcesz ze mną rozmawiać, a może po prostu chcesz pomilczeć? Milczenie to ciężki język do opanowania, gdy ze wszystkich stron napotyka cię cierpienie... Bo ja w sumie nie wiem dlaczego jesteś na mnie zła, za błędy? Sama pewnie stałaś na rozdrożu pytając "którędy?". Masz rację, to nie czas by wytykać niedoskonałości... Nigdy nie jest czas by wytykać błędy, jeśli życie byłoby wytykaniem błędów, to nie mielibyśmy czasu dla siebie, lecz dlaczego tylko ja to zauważam? Dojrzałość... gdy była do kupienia, ty wybrałaś nowe perfumy z kwiatu hibiskusa. Kobiety... wolicie dostać gotowy szmaragd nawet jeśli będzie miał ostre krawędzie które ranią, zamiast znaleźć kamień i wyrzeźbić z niego coś na swój gust... Mam rany na plecach, rany które nie chcą już krwawić, to wszystko po przyjaźniach którym wierzyłem, gdy mówiły że nic nie jest w stanie mnie zabić...Chodzę z imiennymi nożami w plecach, żyję i krwawię - nie da się mnie zabić... To wszystko zapętla się... zatacza koło? nieistotne - czasem coś kreśli, czasem przekreśla - zazwyczaj przekreśla... Kupiłem sobie paprotkę, by wypełnić pustkę w pokoju. Będę o nią dbał, bo o innych już nie widzę sensu... Choćbym podlewał ją codziennie to zamiast pięknego zapachu znów czuję tylko chłód jakby freon wydobywał się zamiast woni kwiatów, to zwyczajny przeciąg z niepozamykanych furtek do niepotrzebnych znajomości - przecież paprotki nie pachną... a może to ja już nic nie czuję? Zamiast zaciskać pięści z cierpienia, łapię wdech i robię wydech, tak powtarzam aż w klatce piersiowej popękają mi żebrowe kości - wszystko się rozsypało, lecz tego nie pozbierasz... Sypią się łzy z naszych powiek, lecz nie potrafimy określić czyje są bardziej słone. Ja szukam odpowiedzi, szukam odosobnień w zgliszczach ludzkich uczuć, szukając drogi do marzeń, nie znajdując własnych butów...

"Pan do skrzydeł, przywiązał mi złotą rybę
~Jeśli ty odfruniesz, jej serce przestanie bić..."

środa, 16 lipca 2014

#23 Szczery jak śnieg - nocny złodziej kwiatów


#Milczenie.

Mój sąsiad nie ma Ojca, powiesił się z powodu głupoty Córki i problematycznej Matki. Zazwyczaj nie wyróżniam ludzi, ale jego zawsze traktuję wyjątkowo, gdy tylko spotkam pod moją bramą. Możesz powiedzieć że jestem hipokrytą, że nie zwracam na innych uwagi. Czasem zapytam co u niego, czasem postawię coś słodkiego w osiedlowym spożywczaku. Rozpieszczam chłopaka, bo kto jeśli nie ja??? Ojciec już nie może...a Matka traktuje go jak powietrze...


Pod wodą nikt nie usłyszy twojego rozpaczliwego krzyku.... pod wodą nie przedłużysz swojego szczęśliwego(pozornie nieszczęśliwego) istnienia - a teraz przełóż tę linijkę na własną rzeczywistość i wyciągnij wnioski. Daję 80 % na to, że nawet nie wiesz jakie możesz wyciągnąć z tego wnioski. Daję 90% że nawet nie wiesz po co uczysz się w szkole, czy na studiach - zapewne odpowiesz "by mieć dobrą pracę" - błędny tok myślenia, "by poszerzać wiedzę" - też nieprawidłowa odpowiedź. Zauważyłem tak na prawdę w wieku 21 lat co ta nauka na prawdę daje.

"dzieci po takich lekcjach wiedzą, nawet uczą, jak otworzyć serca wskazać zamek kluczom..."

Zbrodnie nocą są głuche, a niewypowiedziane słowa niewidoczne dla uszu.
Moje uszy jak to sitko, które przepuszcza to co chcesz powiedzieć, a wyłapuje to co powiedzieć się boisz.
Moje oczy jak dłonie zbieraczki polnej, która zbiera tylko to co wygląda na istotne, niekoniecznie na piękne. Ostatniej niedzieli siedząc pośród bieli, krążyłem dłonią po nadgarstku jak wskazówką, chcąc by czas przeminął. Nie potrafiłem ocenić która jest godzina, ponieważ światło nie padało na moją dłoń, jedyne co zachęcało mnie do dalszego krążenia palcem, to był ten milczący półmrok, który przedostał się zeszłego wieczoru, gdy kradłem piękne kwiaty w moim mieście. Ty wciąż spacerujesz między poniedziałkiem, a niedzielą myśląc że wygrywasz, gdy tak na prawdę przegrywasz. Żałobnikom już brakuje łez by płakać, ptakom tchu by śpiewać. Nauczyłem się już by nie wchodzić w głuchy tłum, każdy mówi co mam robić, a ja słyszę tylko pusty szum. Młodzież ma tyle świetnych myśli, tworzą plany jak w przyszłości odnieść korzyści, gdyby każda z ich spełnionych myśli była choćby połową sztabki złota byliby bogaci, ehh ci biedni biedacy...

"Boże czasem myślę że dla Ciebie to przyjemność..."

#Pomruk

Człowiek silny to nie taki, który ciągle smuci się z powodu swojej przeszłości, człowiek silny to taki który nauczył się żyć z tym wszystkim i dzięki tej przeszłości ma więcej siły by walczyć o swoją przyszłość.

Umarł Ci brat, umarła Ci siostra, twoja miłość okazała się toksyczna, facet bije cię, dziewczyna zdradza, twoja matka ma raka, czy może nie znasz swojego ojca lub wolałbyś go nie znać. To bez różnicy, każdy ma jakieś problemy. Życie nie daje nam nagród za to że użalamy się nad tym wszystkim stojąc w miejscu, życie nie daje nam też bonusów za to, że boimy się postawić krok do przodu, by dać sobie kolejną szansę. Jedynym wyjściem jest wyryć sobie w świadomości. ~Życie skopało mi tyłek, muszę ćwiczyć by następnym razem przy próbie kopnięcia mnie, połamało sobie nogi. Moje porażki są moją siłą. Odchodzą przyjaciele... nie pierwszy, nie ostatni raz. Gdyby to była miłość nigdy by stąd nie odeszli. Nie jestem babą by płakać nad rozlanym mlekiem, martwię się tylko o tych którzy wciąż są ze mną, martwię się o nich bo kto jak nie ja? no kto?

#Szelest

Czekam gdy przynajmniej raz na mnie spojrzysz... nie patrzysz? no tak zapomniałem że los przeważnie bywa ślepy...Nikt nie pamięta zapachu zdeptanych kwiatów... modlitwa? nie przyniesie wyzwolenia. Żyjemy tylko dlatego że ktoś nam na to pozwala. Żyjemy bo ktoś pozwala nam kupić jedzenie, bo ktoś pozwala nam zarobić pieniądze na to jedzenie, żyjemy bo ktoś jeszcze nas nie zabił... Gdy ubierzesz czapkę nadal będziesz miał na imię Michał, gdy założysz piękne buty nadal będziesz miała na imię Arleta. Cokolwiek nie zrobisz jak bardzo się nie zmienisz, to nadal będziesz tym samym człowiekiem, a mimo to po osiągnięciu kolejnych sukcesów przeze mnie, inni ludzie traktują mnie o dwa nieba lepiej. Dziś wiem że to tylko oznaka ich prostoty. Jestem szelestem, który przykuwa uwagę przechodniów, gdy zawieje wiatr w moją stronę. Oni są tłumem, który patrzy gdy patrzą inni, mówi gdy mówią inni, oddycha w tym samym tempie co inni dookoła.

Puk puk... zaszeleścił uśmiechem, zapłakał oddechem. Nie wiedział czy szukać starych listów, czy zacząć pisać kolejne... ślady stóp zostały, parapet zachlapany... Podniósł tylko krzesło które wywrócił wychodząc i zaczął oglądać stare niedopalone zdjęcia.

#Trwoga

Chciał coś mówić, mówił... ale nikt nie słyszał...
Gdy wypowiedział te słowa, otworzyła się tama w jego sercu, wtedy cały jego świat został zalany goryczą...tak było kiedyś, a dziś? dziś wciąż mieszki rzeza sam lub z kimś... to bez różnicy.
Dziś różnica jest taka, że wszystko co sieję to sieję na żyzną glebę.
Płacz? nie płakał, nie miał już czym.
Parowały z niego resztki... resztki smutku.
Dziś jedynie co w nim zostało to czysta radość i chęć do świata, by podskakiwać gdy rzucają mu kłody pod nogi. Nie prawda! Dziś ma siłę by niszczyć każdą napotkaną przeszkodę zamiast ją omijać.
Jak to się stało? Zbędne jest tłumaczenie komuś kto tylko słucha, ale nie słyszy...

"Jest ćwierć biedy, gdy im przyjdzie wytłumaczyć gdzie jest lewa ręka, prawa noga
Jest pół biedy, kiedy chodzi tylko o to że najlepiej jest w ogóle nie chorować
Ale kiedyś doświadczymy biedy całej,
Gdy nam przyjdzie wytłumaczyć Gdzie czarne jest, a gdzie jest białe..."


#Zapytanie

Całe życie miałem pretensje do wszystkich że każdy robi coś źle, tylko ja robię dobrze.
Wytyczałem błędy kobietom, sam nie widziałem swoich. Wytyczałem błędy bliskim, które też popełniałem.
Dziś... dziś już nie mam do nich żalu, mogę nazwać to progresem. Każdy idzie swoją drogą, może po prostu lubią skakać z mostu głową w dół na gruzowisko? Nie wiem... Nie mam do kogoś żalu za to, że ktoś popełnia błędy, a może to ja popełniam błąd twierdząc że oni je popełniają? Dalej uśmiecham się do nich i pytam czy wyjdą na piwo. To jak? wyjedziemy na piwo?
Za wiele razy rozmawiałem już z lustrem, by nie zapamiętać tego co mi odpowiadało za każdym razem.

"Pokazałbym Ci jak bawić się życiem, lecz po tygodniu puściłabyś mnie jak psa...mówiąc pieprzę Cię i to całe picie..."

#Maraton

Pieprzyć picie? kobiety w moim mieście nie znają tego określenia. Każda mówi że nie pije, bo żadna z nich nie pamięta jak wraca co weekend pijana do domu.
Każda kobieta chce przystojnego, wydziaranego faceta, który będzie świecił uśmiechem i obieca tyle że Bóg nawet nie byłby w stanie tego spełnić... kobiety ehh... są zbyt łatwowierne - spójrz im w oczy powiedz że kochasz, dodatkowo chwyć za rękę i po 5 sekundach pocałuj. Nie ważne czy to zrobisz czy nie, dziś nikt nie patrzy na szczerość, dobre intencje, troskę. Patrzy się na najmniej istotne sprawy, lecz żałuje się dopiero po latach Pani Anna potwierdzi informację, prawda Pani Aniu? Kobiety... odejdą od tych facetów gdy zechcą mieć szczęśliwą rodzinę, dobry dom i spokojne życie. Każda w końcu tego chce, gdy sama zacznie pracować, mieć problemy w życiu i gdy facet z dziarami jedyne rozwiązanie jakie zaleci to zachlać się i pójść do klubu by zapomnieć o smutkach. Dobry facet nie rozwiąże problemu za Ciebie, ale pomoże Ci go rozwiązać. Pokaże Ci, że można żyć z tym problemem nie zwracając na niego uwagi. Kobiety... mogą sobie odejść gdy dojrzeją, ale wtedy nie znajdą już żadnego porządnego - ponieważ każdy będzie miał już swoją szczęśliwą rodzinę. Jeśli twierdzisz że rodzina nie jest głównym celem w życiu, to chętnie spotkam się z tobą za 10 lat by porozmawiać o tym, gdy samotność zacznie Cię wyżerać od środka...

Chcesz mnie poznać? nie bądź nierozsądna... Większość poddaje się na samym początku.

#Kłamstwa

Nie chcę od Ciebie nic więcej, tylko usiądź i posłuchaj... nie słuchasz? no tak, zapomniałem że ludzkość na wołanie skrzywdzonych jest głucha...
Więc chodź ze mną pokaże Ci czym jest cierpienie, zobaczysz jak świat gnije i jak życie szarzeje... nie patrzysz? zapomniałem że ludzkość na ból świata jest obojętna.
Nic nie poradzę, gdy ja wyciskam ostatnie krople potu, a ty nawet nie chcesz ruszyć ręką. Uwierz nie chciałbym nic więcej niż to co miałbym... dostać.
Kłamstwo, pycha, chciwość, pazerność, gołosłowność... zmianą tematu po tym wszystkim nie ugłaszczesz psa, który ma pianę na pysku.
Mówią ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ja jestem już na dwudziestym trzecim stopniu , więc za co znalazłem się tutaj? Nie mów że Bóg mnie kocha i jakoś to będzie, jeśli nawet nie wiesz czym jest miłość. Mówisz że wiesz? że to związek dwóch osób które kochają się, cieszą się razem i spotykają się ze sobą? Z moją aktualną arogancją odpowiedziałbym "Mózgu nie znajdziesz na półkach w pobliskim markecie", lecz po prostu powiem że mylisz się.

"-Dlaczego to powiedziałeś?
---Bo jestem szczery
-Zawsze jesteś szczery?
--- Nie, czasem kłamię, ale tylko czasem.
-Dlaczego kłamiesz.
---Bo czasem nie mam ochoty czegoś robić.
-Lubisz kłamać?
---nie cierpię
-więc dlaczego to robisz?
---sam już nie wiem..."
Przywitałem się, a teraz brak mi palców by pomieszać herbatę parzoną z rumianku. Zamieszasz? Zamieszaj proszę, o niczym więcej nie marze. 

#Niezaradność

Pada, czy nie pada?
Nieważne po prostu siąpi zimny strumień deszczu tylko i wyłącznie na parapet mojego mieszkania. Wyciągnąłbym do niego rękę, ale nigdy nie wyciągam do kogoś ręki, kto ją na mnie podnosi.  Nawet gdybym chciał latać, to jestem tylko papierowym chłopczykiem z grymaśnym uśmiechem i umorusanymi policzkami. Jeśli chciałbym wylecieć przez okno, deszcz przez swoją nieroztropność przygwoździłby mnie do ziemi każdą swoją kroplą. Jestem niczym innym niż papierowym chłopcem. Chcesz? możesz zostać moim gościem, będziemy latać razem w moim mieszkaniu, tylko gdy już raz wejdziesz to proszę Cię, nigdy więcej nie myśl o uciekaniu.... Jestem papierowym chłopcem, nawet nie mógłbym zapłakać...
Jestem tylko papierowym chłopcem nie lubisz mnie? to jestem w kropce... jestem tylko chłopcem który lubi chodzić tam gdzie manowce, a w zimne deszczowe dni uwielbia w towarzystwie jeść makowce, makowce z których mak zostaje.. zostaje... i jeszcze raz zostaje... w szczelinach między zębami, tak długo aż o nim zapominamy... pozapominamy się razem? proszę, jestem tylko chłopcem, mam uśmiech z plastiku a emocje trzymam w słoiku.... nie zrozumiesz jak to jest... po prostu zrób coś dla mnie - cokolwiek, bo jestem papierowym chłopcem.

-Zrobiłem to dla dobra królestwa...
-- Królestwo? wiesz czym ono jest? Jest tysiącem mieczy wrogów... , opowieścią którą zgodziliśmy się powtarzać do znudzenia, aż zapomnieliśmy że to kłamstwo.
-Co zostanie gdy z niego zrezygnujemy? Chaos, Czeluść gotowa połknąć nas wszystkich.
--Chaos nie jest czeluścią, to drabina. Wielu wspinających się spada, by już się nie podnieść, nie przeżywają upadku. Niektórzy dostają szansę... lecz... nie chcą się wspinać, bo wierzą w królestwo, bogów, miłość, iluzję. Prawdziwa jest tylko drabina, a my.......   musimy się wspinać.

#Rygor

Moje życie jest jak klocki lego plus dziecko, bo chcę coś z tego poukładać ale kurwa nie wiem co...
He.. to wszystko jest takie cudne, mam pozdzierane łokcie ale na twarzy trzymam uśmiech bo... wklep sobie w google moje imię i nazwisko jeśli chcesz wiedzieć dlaczego chodzę taki dumny, myślę że dumny będę aż do trumny i pewnie przyznałbyś mi rację, szkoda tylko że nie wiesz jak nazywam się...Nie ma dymu bez ognia. Kobiety, zabawne istoty. Wiem zawsze gdy kłamią, wtedy uśmiechając się pod nosem udaję że połknąłem haczyk. Bez chmur nie ma burzy. Nie chcę burzy, wolę mgłę zamieniać w wilgoć. Piękne dziewczyny są zawsze najbardziej samotne. Nauczyły się używać sitka... i używają. Nie wiedzą że w życiu nie znajdą diamentu pośród worków mąki. "Piękne dziewczyny" dwieście lajków na facebooku pod zdjęciami, a zero zainteresowania ze strony płci męskiej. Przypadek? nie sądzę. Pięknych kochanek pragną tylko szczyle, porządnej kobiety tylko dojrzali. Więc kochana koleżanko, idź sobie być piękna gdzie indziej...

"i tak mijamy się mijając
 z tym co nas uczyć miało szczęścia,
 myśląc że szczęście to nie zając
 ze później tez będzie do wzięcia... 
ze nie ucieknie jak ucieka
 nocny autobus nam z przed nosa, 
i pozostaje tylko czekać i żądłem przekleństw kłuć jak osa."

#Wyrok

Nie ponaglaj mnie proszę kiedy mam lat dwadzieścia parę, przecież wiesz że zatrzymałbym się tylko i wyłącznie dla ciebie, gdybym tylko bez wyłącznie znalazł jakiś przystanek...Pocałunki? zostawiam..., zostawiam codziennie na tej samej filiżance pijąc herbatę. Ludzie... piękni ludzie, starzeją się bardzo brzydko, z biegiem czasu widzę to wyraźnie...Stoimy i uśmiechamy się, a między nami ściana czarnych liści, każdy o smaku nienawiści i wilgotny od zawiści...Sam już nie wiem czemu płynę powodując że powietrze rozbija się o chmury jak woda o skały. Co widzą aktualnie, a co jeszcze moje oczy dojrzeć by chciały? Ja się pytam, oni także i ktoś jeszcze o kim nie wiem chciałby zapytać czemu, poprzez swoją nierozwagę ludzie spuszczają uczucia do zlewu? to wszystko przez życie, zrobię na przekór i zamknę mu drzwi przed nosem. Przez własną nieuwagę zrobiłem to, ale stałem nie po tej stronie drzwi. Tak własnie kończy się walka z losem. Bóg mówił że jest ze mną, przyjaciele także, więc jakim cudem? Ci dla których jesteśmy rasistami mieli rację, jesteśmy w tym świecie tylko brudem. Fobie zabijają mnie, a właściwie tylko jedna, boję się że wszyscy zatoną a ja przeżyję i będę dla nich bezwzględny. To inherentne podejście, lecz nie chcę mieć teraz szczęścia, bym mógł za kilka lat powiedzieć "całe szczęście że ze mną jesteś". Podchodzę, a nawet zbliżam się i pukam palcami w niebo, nikt już nie ma szacunku zamiast "proszę" słyszę "czego?". Aproksymacja tu nie pomoże, myślę nad czymś nowym - charakter zawyrokowania. Michał odpowiedział że Boga nie ma wyruszył na łowy. Bóg przecież nie krzywdzi tylko kocha wszystkich ludzi. Więc pytam dlaczego innych budzą bomby, a nie tak jak nas budzik...

"Z życiem jest jak z sexem. Wszystko jest pięknie: całujecie się, pomagacie sobie nawzajem, uśmiechacie się do siebie, rozbieracie się razem a potem po prostu dymacie się, lecz po tym wszystkim już nie ubieracie się razem. On ubiera się sam i ty sama, jaki morał ? że jak ktoś Cię wyrucha to Ci nie pomoże..."

#Asynchronika

Człowiek to w większości woda. Ludzie... ludzie w dzisiejszych czasach nie żyją, lecz po prostu istnieją. Ludzie myślą że wygrywają każdego dnia, tak na prawdę przegrywają. Zapominają, że z wody uchodzi para, mimo iż tego nie widać. Uchodzi, aż w końcu nie zostaje nic. Dlatego dla tych wszystkich smutnych ludzi, którzy myślą że odnaleźli swoje powołanie, ubieram słowa w uśmiech. Ubierać to sobie mogę, mają po 20 lat a jak dzieci zrzucają to co wypada założyć, a zakładają to w czym dobrze wyglądają i nie mówię tu o ubraniach. Ludzie dużo mówią, ponoć ktoś mnie widział na cmentarnym zsypie jak wrzucałem wszystkie uczucia poza plac wolności. Siedziałem z wami i opijałem własne serce na stypie, więc nie pytaj czemu jestem taki szczupły gdy serce gnije, a zostały ze mnie tylko kości.

Jestem prawdziwym twardzielem, tylko dlaczego lubię płakać? Masz klucz do szczęścia? Chętnie wskazałbym Ci drzwi które możesz nimi otworzyć, lecz od dziś jeśli chodzi o pomaganie innym to mam alzheimera. Zostałem zwykłym obłudnikiem. 

#Ambicja

Nie ukrywam, pochodzę z biednej rodziny. Mam 22 i nigdy nie byłem na wakacjach, moje wakacje odbywały się przez całe życie na osiedlu z dwoma kijami w dłoni. Teraz? teraz mam dylemat czy kupić Mercedesa czy może jakieś Audi. Ktoś spojrzy z boku i powie "rodzice bogaci to kupili", gdybym był szczeniakiem pewnie bym odpysknął ale jedynie co mogę powiedzieć, to że zapracowałem na wszystko sam - choć głupi tego nie zrozumie. Człowiek głupi nie słucha tego co mówią inni, lecz tego co sam sobie wmówi. Ludzie wmawiają sobie że są nieszczęśliwi... idioci. Zapracowałem i najlepsze jest to że nie fizycznie, lecz umysłowo. Tata powtarzał, ucz się synu ucz! by twoja praca nie wyglądała jak dwunastogodzinna siłownia. Teraz odpowiadam pokazując indeks "i jak Tato, może być?". Ojciec zamiast gamonia widzi przyszłego specjalistę.
Miałem w życiu iskrę mniejszą od zapałki i szansę by zostać osiedlowym gamoniem jak każdy kto nim został. Dziś tylko skreślam marzenia, które już spełniłem. Jestem smutny? wątpię. Zapraszam na spacer, zabiorę Cię w jedno miejsce z którego jestem dumny. W miejsce gdzie spędzam większość wolnego czasu. W miejsce gdzie garstka ludzi znalazła swoje nowe zainteresowanie, zamiast toczyć beznadziejne klubowo-barowe życie jak 90% polskich studentek i studentów. Jeśli spytasz czy bardziej szanuje dorosłych ludzi bez celu w życiu których znam już kilkanaście lat, czy może 9 letnie nieznane dziecko które uprawia sport lub rozwija swoją pasję - odpowiem że dziecko. Ludzie bez zainteresowania, bez czegoś w co wkładają swoje siły by potęgować swoją oryginalność oraz rozwój danej kultury, są dla mnie niczym więcej jak poruszającym się ciałem - nie ważne czy z ciałem modelki czy emerytki, człowiek to człowiek, a wrak to wrak. Myślę że siłą ducha jestem ponad nimi, ale każdy chyba myśli że jest twardy? Chyba każdy czuje się inteligentny, raczej każdy to sobie wmawia bo tak wypada...
Myślisz że jesteś taki twardy, że nic Cię nie zniszczy? wystarczy jedna kobieta która sprawi że jedyne na co będziesz miał ochotę to powiesić siebie i wszystkich dookoła.


"Do tej tragedii doszło na willowym osiedlu w miejscowości Majdan pod Warszawą. 27-letnia kobieta, na co dzień pracująca w stolicy zdecydowała się zabić swojego sześcioletniego syna, a potem siebie. Była bardzo bogata i piękna. Miała wszystko. O tragedii poinformowała gazeta "Linia otwocka". "

#Sens

Najbardziej niebezpieczni nie są zwykli zabójcy, nie dresiarze z pragi, nie żołnierze, nie inni ludzie którzy twoim zdaniem mogą stwarzać zagrożenie. Według ostatniej książki i moich własnych przemyśleń, najbardziej niebezpieczną istotą jest dobry Inżynier. Inżynierowie w Polsce to kicz. Trzy czwarte po odebraniu dyplomu nie wie że gniazdka w instalacjach domowych powinno łączyć się równolegle w jednym obwodzie. Dziwisz się dlaczego tylu bezrobotnych? teraz już wiesz. Dobry inżynier jest jednostką ścisłą, która potrafi wyjść z sytuacji bez szwanku nawet przy najgorszych warunkach. Logicznego myślenia nie nauczysz się z książki, ani też nie wszczepisz operacją. Drugą najbardziej niebezpieczną jednostką są ludzie którzy nie mają nic do stracenia. Mogą po prostu podejść wbić Ci nóż w plecy po czym popełnić samobójstwo, przecież już im nie zależy. Połącz te dwie postacie, a otrzymasz zabójcę idealnego. To działa także w drugą stronę. Znajdź kogoś takiego kto pokocha Cię bez pamięci. Wtedy możesz czuć się jak najszczęśliwsza kobieta na świecie, zrobi wszystko żeby jego kobieta czuła się bezpieczna. Kobiety szukają faceta, lecz same nie wiedzą jakiego. Szukajcie dziewczyny takiego który w każdej sytuacji będzie mógł zadbać o dobro waszej rodziny, zamiast o swoją fryzurę. Chyba że dla was najważniejsze są inne priorytety? wtedy takie osoby jak wy nie powinny mieć dzieci. Moment krytyczny zwiększa się wraz ze wzrostem napięcia lecz pozostaje stały przy zmianie rezystancji, wpływ na moment rozruchowy ma częstotliwość która także generuje nam prędkość, a teraz narysuj charakterystykę. Rozumiesz? Jeszcze 3 tygodnie temu też nie rozumiałem, teraz mogę zaginać pracowników elektrowni. Różnimy się tym od siebie że ja próbuję, ty poddajesz się na starcie. Teraz siedź w domu i wmawiaj sobie że to nie dla ciebie... Jakbym miał takie podejście to tez byłbym próżnym człowiekiem jak ty.

"-Ty nie poznaje nas 
-Przypierdolić Ci abyś sobie przypomniał?
 -Ja Pana świetnie pamiętam!"

#Bohaterowie

Nie wiem co się ze mną dzieje, coś umysł mi rozrywa, bo zasnąłem wśród kwiatów obudziłem się w pokrzywach. Nie chcę pić piwa które się naważyło, mamo twoje zdrowie za to że dziś z mojego powodu nie jest Ci przykro, że nie jest Ci wstyd tak jak było lat temu kilka, patrz jak wyrósł spokojny baranek ze wściekłego wilka. Kochanki które odbierają powietrze. Kobiety z rumieńcami koloru bursztynu. Mówili że świeci się cała, że szafiry nosi na szyi, brokat na policzkach miała śliczny i błyszczący niczym poranna rosa. Końcówki włosów miała zdobione szlachetnym kamieniem. Gwiazdy nosiła na nadgarstkach. Błyszczała cała, ale tylko na zewnątrz. Serce które było diamentem, kilka lat temu ktoś rozbił na tysiące okruszków i drobnych fragmentów po czym zdmuchnął między kafelki podłogi. Pozostałości z tego serca są efektem który widzisz na zewnątrz. Grzechy uśmiercają ciała, prowadzą za rękę ku przepaści by zobaczyć nowy kolor na tle starych kamieni - tetris. Choć ciało jest stałe, to myśli mam ciekłe, wystarczy ciepłe spojrzenie zimnej kobiety i tworzę mgłę, która przyćmiewa mi umysł. Od krzyku nie nastanie bezgłos, bezgłos nastaje gdy młode dziecko widzi śmierć swoich bliskich. Nikt nie słyszy krzyku dziecka, to są mali bohaterowi którzy codziennie zasypiają po cichu, mimo iż płaczą każdej nocy.

#Nocny rzezimieszek

Jestem małym botanikiem. Mam nową pasję, kradzież kwiatów nocą mając intencję szczerą jak pierwszy śnieg. Kwiaty piękne jak pierwszy przebiśnieg. Kwiaty które czekają, aż po nie przyjdę. Nie mieszkają w domach, lecz wypatrują mnie jak ukochana w oknie swojego Bohatera. Ukradłem je dla ciebie, nie patrz na moje zakrwawione dłonie, patrz na kwiaty. Mam na pieńku z różami - różowa, biała, żółta i najbardziej uparta czerwona - przez nie krew nocą ściekała mi po dłoniach. Dzwoneczek z natury delikatny ale stawiał największy opór. Szukałem Hiacyntów, lecz są zbyt zadufane by zaszczycić moje dłonie swoją obecnością. Każda ich obietnica jest jak bajki o szklanych domach. Nie ufam Hiacyntom, są zbyt piękne by im ufać... Śmiałków było wielu, niezliczona ilość lecz potrafię policzyć tylko do trzech: raz, dwa, trzy... Po czym chowam się zawstydzony, jak zamek we mgle. Musiałem przekroczyć mur by zdobyć order, musiałem przekroczyć ponownie by go oddać. Wkroczę tam kolejny raz mimo iż mogę potknąć się uciekając przed bohaterami nocnej straży. Nie znajdę sensu patrząc tylko na kwitnący kwiat. Mam większe ambicje niż zwykli ogrodowi kieszonkowcy. Nocny łup układam w wiązkach Asynchronicznie, nikt nie może poznać że to moja sprawka. W przeciwnym razie czeka mnie wyrok, po czym zostanę wysłany tam gdzie rygor nie zasypia. Niezaradność jest powodem krwi na moich dłoniach, przez co jestem zmuszony do kłamstwa. Z powodu trwogi muszę wyruszyć na kolejny maraton. Więc wysyłam zapytanie z nawiązaniem do zapotrzebowania na kolejny bukiet. W odpowiedzi zamiast pomruku, dostaję szelest... Dlatego każdą kolejną wyprawę zachowam w milczeniu...Jestem tylko nocnym rzezimieszkiem, z pogryzionymi dłońmi przez róże. Tak to bywa że już nie potrafię rozpoznać co jest na dole, a co jest na górze...



Chciałem wypuścić ten post w swoje 22 urodziny, dlatego jest niedokończony.  Miło było dostawać od was komentarze, mam nadzieje że kiedyś wrócę jeszcze do pisania, jak na tę chwilę robię sobie dłuższą przerwę, nie tylko od pisania.

"ja piszę to i czuję że ty słyszysz jak to piszę...."







niedziela, 30 marca 2014

#22 Nienawiść



Myślałem że to ze mną jest coś nie tak, ale rozmowa ze starszą Panią rozjaśniła mi umysł i teraz wiem, że wystarczy robić swoje i zbytnio się nie angażować. Wiem, że takie błędy które popełniam na co dzień są nieznaczące, tylko kobiety je wyolbrzymiają, bo chcą wyidealizowanego pantoflarza.

 "
Ja: A ile ona ma lat?
- 32 niedługo.
Ja: to dlaczego taka ładna i tak bardzo sympatyczna dziewczyna jest sama?
- Bo widzisz, to jest tak, że dziewczyna miała kiedyś chłopaka z którym była 3 lata, później jemu uruchomił się charakterek i coś zaczął cudować. Rozstali się, on do niej wypisywał często ale ona już miała dosyć. Zraziła się do facetów, nie ufała żadnemu, mimo że napotkała wielu dobrych.
Ja: Czyli Ona chce być sama?
-  Nie, to nie jest tak. Wcześniej miała pstro w głowie ale teraz Ona chciałaby mieć przy sobie kogoś kochającego. Teraz sama pluje sobie w brodę że nie dała jednemu z nich szansy.
Ja: Ale nadal czegoś nie rozumiem, zraziła się do facetów przez co nie chciała być z nikim, a teraz jedyne czego pragnie to mieć kochającego faceta?
- Bo widzisz, sama mi to powiedziała "Ja to byłam głupia jak byłam młoda. Chciałam romantyka który będzie za mną biegał kupował kwiaty i dawał prezenty, a najlepiej aby wyglądał jak Leonardo DiCaprio, teraz gdyby jakiś się trafił to sama bym do niego jeździła."
Ja: Czyli żałuje tego, tzn dojrzałą że miłość to nie kwiaty, to nie prezenty, to nie ładna twarz i mięśnie u faceta którymi można zabłysnąć przed koleżankami.
- To tak jest. Moja córka też była głupia. Jak była na studiach mówiłam jej "szukaj sobie chłopa". Ona odpowiadała "Mamo po co mi facet, nie mam czasu. Muszę się uczyć i pracować" Teraz ma 35 lat i jest sama. Też chciałaby mieć kogoś, obok kogo mogłaby się budzić ale widzisz tak jak powiedziała Ona "Dziewczyny teraz to głupie są". Każda zrozumie to, gdy skończy studia i zacznie prowadzić własne życie.
Ja: Wie pani co, mi to się wydaje że chyba za stary jestem na dziewczyny które są w moim wieku. One jeszcze nie wiedzą o co w tym całym życiu chodzi, no czasem jakaś dojrzała się trafi ale to taka która mocno dostała od życia po dupie, wtedy z taką mam o czym rozmawiać.
- No, bo one to myślą że przyjaciółki całe życie będą, że wiecznie będą młode i będą bawiły się w klubach czy gdzie tam, a tu przyjaciółki wszystkie znalazły se chłopów, mają dzieci, dom, rodzinę. Przyjaciółki później nie mają dla siebie czasu, zajmują się domem. Teraz ona chodzi tylko do pracy, ogląda telewizję i czasem wyjdzie sama na miasto. Jest samotna i ma 32 lata. Kobieta im starsza tym gorzej by znalazła sobie kogoś, każdy woli młodsze."



Jest piękny dzień, nic samo nie przyszło, a ja siedzę w domu i opiewam świat nienawiścią...

    To już ponad rok od kiedy założyłem bloga. Najtrudniej jest zacząć pisać nowy wpis, później jakoś to idzie. To już mój 22 więc piszę go z bólem, a następny zakończy całość. Będzie miał nr 23 czyli adres bloga.

   Chciałem aby emocje mnie rozerwały, kiedyś o tym marzyłem. Chciałem spotkać kogoś i zalać go lawiną emocji, uczuć, dobroci. Pokazać że jestem kimś tak dobrym, że szansa na spotkanie drugiego takiego faceta wynosi poniżej kilku procent. Pokazałem...  Ludzie nie lubią gdy ktoś im się naprzykrza, więc przestaję być najlepszym człowiekiem na świecie, przestaję pytać "co u Ciebie?", to co u ciebie? - hipokryta... przestaję robić wszystko ponad zakres bycia znajomym, zostaje tylko bezuczuciowe spojrzenie na ulicy i nic nie znaczące słowo "cześć" ,  cześć poznamy się? ale najpierw skreślę Cię z mojego życia 5 razy. Taki rodzaj socjopatii. Kobiety zawsze mówiły że chcą romantyka, który pisze wiersze i zaskakuje super niespodziankami, a najlepiej aby był wysportowany że łojej. Hej dziewczyny o to jestem. Byłem najlepszym romantykiem w tym mieście, który potrafił sprawić że uśmiechały się choć na chwilę w trakcie ich najgorszych chwil w życiu. Mimo wszystko, nadal mają setki kolejnych wymagań i przeciwwskazań. Za moją troskę i serdeczność nie chciałem nic w zamian, a dostałem serdeczne "spierdalaj". Mówią "braci się nie traci" to chyba gdzieś popełniłem błąd tracąc zaufanie do nich, albo to oni popełnili błąd?. Straciłem kompletnie w piątek 28 marca. Tego samego dnia jeden z wrogów wyciągnął do mnie rękę i zapytał "czy między nami pokój?". Szanuję ludzi którzy mają tyle odwagi by wyjść z własną inicjatywą. Dlatego zakopałem topór. Zapomniałem o całej sprawie i nienawiści do niego. Więc stare słowa "w naturze nic nie ginie" są prawdą. Straciłem jedną osobę, a tego samego dnia zyskałem inną.
   Nienawidzę gdy ludzie mi coś wypominają, że mi pomogli i że ja mam też im pomóc z tego powodu. Pomagam bezinteresownie, jeśli jestem w stanie to pomogę.  Nie chcę pomagać komuś kto chce coś w zamian. Nie pomagam kłamcom, nienawidzę kłamstw. Nienawidzę gdy ludzie widzą tylko moje błędy nie widząc swoich. Widzą to co zrobiłem raz źle, nie widzą tego że oni zrobili to samo źle dwadzieścia razy. Nie widzą jak wiele razy wybaczyłem im, mimo iż zachowali się nie w porządku. Widzą to, że ja zachowałem się źle i żywią do mnie urazę. Nienawidzę ludzi. Kocham tylko bliskich, ponieważ oni nie posiadają ludzkich cech. Mam niemalże 22 lata. Wyrobiłem sobie już taki tok rozumowania w głowie, że aby go zmienić musielibyście mnie zabić. Mówią "przez trudy do gwiazd". Ludzie nie widzieli moich trudów. Widzą tylko teraz że wyglądam jak bogaty synek rodziców. Nie wiedzą że rodzice nie mieli ani złotówki by dać mi na sok w dzieciństwie. Nie wiedzą że wszystko co zdobyłem i mam aktualnie, zdobyłem własnymi rękoma. Nienawidzę ich wszystkich za to, oceniają wzrokowo na podstawie aktualnej pozycji. Powiedziałbym im jak bardzo ich nienawidzę ale nie ma sensu krzyczeć, ponieważ tam na dole mnie nie usłyszą. Pokazałbym jak daleko zaszedłem ale są zbyt leniwi by unieść głowę do góry i spojrzeć na mnie. Myślicie teraz pewnie że wywyższam się? Powiem wam, tak właśnie to zrobiłem - wywyższam się. Ludzie są próżni, chcą tylko dostawać a sami nic nie dają od siebie. Jestem zbyt dobry dla bliskich, dlatego mnie nie szanują. Zaczynam być lekko obojętny. Ludzie składają mi obietnice, później nie dotrzymują słowa. To jest mój wyznacznik wartości człowieka. Trzy rzeczy po których oceniam innych ludzi.  Czas który potrafią poświęcić dla mnie, słowność, szczerość bez pobocznych kłamstw. Możesz mieć rude włosy, skośne oczy i być żydem. Dla mnie jesteś kimś dobrym jeśli spełniasz te 3 cechy. Możecie mówić że jestem dziwny, że skreślam kogoś po jednym błędzie. Pamiętaj że są ludzie których znam kilkanaście lat i jeszcze ich nie skreśliłem, przypadek? Tata mnie nauczył że nie podnosi się ręki na rodzeństwo. Kiedyś tego nie rozumiałem, teraz wiem że gdyby ktoś skrzywdził mi siostrę czy brata, to zabiłbym jak robactwo. Dlatego tak bardzo jestem wyczulony na jakąkolwiek przemoc w rodzinie. Nienawidzę wszystkich którzy nie potrafią doceniać drobnych spraw. Nienawidzę stolicy, zdemoralizowane miasto. Łatwiej tam przelecieć studentkę, niż zaliczyć egzamin na prywatnej uczelni. Nie jara mnie nic bardziej, niż porządna dziewczyna która się szanuje. Mówią "Warszawsianki"  - "raz każdemu może się zdarzyć, to że przespałam się raz z kimś nie znaczy że się puszczam."  idąc ich tokiem myślenia zdradzić czy zabić też można raz i nic to nie zmieni w naszym życiu. Nienawidzę facetów którzy bawią się kobietami, przez nich moje siostry cierpią. Tacy ludzie szargają imię mojej płci, lecz co poradzisz chwast zawsze musi rosnąć między pięknymi bratkami. Najchętniej zapłakałbym nad całym tym światem, gdybym jeszcze umiał płakać...

Mówią "nic dwa razy się nie zdarza", to patrz jak ponownie upadam by się podnieść. Raz mróz, raz deszcz, czasem zawieje wiatr w plecy ale to nic nie zmienia przy tak szerokim pasmie bagatelizacji życiowych szans. Chciałoby się wyjść na dwór po schodowej klatce i wykrzyczeć wszystkim "siema!", tylko zawsze ktoś musi przywiązać żyłkę na schodach do barierki byś z tej radości wybił sobie zęby. Jesteś brzydki, gardzą tobą. Jesteś ładna? są mili w twarz za plecami gardzą tobą. Jesteś szczery i miły? twierdzą że robisz to w jakimś celu i gardzą tobą. Jesteś chamem? po prostu gardzą. Bez różnicy kimkolwiek byś był i tak jesteś gorszy od nich. Nieważne czy zdobyłeś więcej czy może w życiu osiągnąłeś mniej, nigdy nie będziesz lepszy od nich. Więc usiądź ze mną i patrz jak zdrapałem szron z moich policzków i wrzuciłem go do dwóch szklanek, czekam aż ktoś wypije ze mną tę gorycz do dna. Napijesz się ze mną?




czwartek, 20 lutego 2014

#21 Nie ma rzeczy niemożliwych



 

Wielu z was pewnie zastanawia się czy to wszystko co piszę jest szczere?
Bo dla niektórych czasem jest zbyt idealne, a czasem zbyt melancholijne niczym ze smutnego filmu.
Odpowiem wam tak: nieszczery jestem na co dzień dla ludzi których nienawidzę by uniknąć z nimi rozmowy, mimo iż jestem mega przemiły dla wszystkich. Bliskim zawsze szczerze wygarniam to co trzeba. Czytacie moje posty, nawet jeśli nie komentujecie to wciąż czytacie, czyli względnie interesujecie się moją osobą, dla mnie to wystarczy by nazwać was kimś bliskim. Szczerze nie interesuje mnie czy w to wierzycie czy też nie, ja tylko piszę, a ile wy wyniesiecie z tych wierszy o własnych siłach, zależy tylko i wyłącznie od was.






Moje życie układa się zbyt dobrze, aż nie wiem czy się cieszyć, czy mieć wyrzuty sumienia.
Mój Tata śmieje się mówiąc o życiowej ironii. Mój brat posiadając tytuł mgr inż. kładzie kable w Kielcach, niczym zwykły pracownik fizyczny. Ja choć jestem dopiero na drugim roku studiów dostałem w pracy stanowisko inżynierskie. Nie bój się brat, jak wejdę na szczyt podam Ci rękę byś mógł wdrapać się po moich plecach. Każdy mój plan spełnił się, więc proszę nie powtarzaj mi Alicjo że planowanie się nie opłaca, bo wiem że sama ostatnio rozmyślasz mocno nad swoim życiem. Zastanawiasz się, czy wybrałaś dobrą drogę. Każda droga jest dobra, jeśli jesteś w stanie z niej zawrócić, by wybrać ponownie. Stracony czas? ile go straciłaś 3 lata? czym są 3 lata w porównaniu z pozostałymi 60-oma które nam zostały.
Siostra nie mówi że jak będę potrzebował porozmawiać to mogę na nią liczyć, siostra pyta mnie co jakiś czas czy wszystko w porządku u mnie i że powinniśmy porozmawiać nawet jeśli twierdzimy że nic nam nie dolega. Jak się później okazuje jednak coś nas gryzie.
Dzwonię do siostry czy wychodzi w nocy pojeździć autem. Mówi "spoko, wpadaj". Jeździmy po mieście choć jest zima to wywalamy łokcie za okno. Obżeramy się tym co nie zdrowe, śpiewamy na głos kawałki happysadu aż zedrzemy gardła. Niby takie nic ale sprawia nam to większą radość niż plik pieniędzy od babci na święta. Tak się zastanawiam, że chyba jestem szczęśliwy. Spędzam miło czas z siostrą, mam dobrą pracę, jestem prymusem na najlepszej polskiej uczelni. W wieku 21 lat spełniłem swoje marzenia. Po co mi dziewczyna która będzie mówiła że mnie kocha jednocześnie myśląc o innym facecie skoro mam kochającą mnie siostrę, z którą mogę miło spędzać czas? Mimo wszystko fajnie byłoby przejść z kimś razem to życie, nawet gdybyśmy mieli je przejść nie ruszając się z miejsca. Kobiety he.. gdy zapraszam je na spacer, myślą że chcę od razu z nimi być. Nieważne czy są z Warszawy czy z mojego miasta. Każda ma te same bzdury w głowie, gdyby mnie znały wiedziałyby, że jestem zbyt ostrożny by związać się z kimś w okresie krótszym niż rok. Jeśli mówię jakiejś że mi się podoba, to znaczy tyle co nic, mówię to każdej kobiecie, przy której czuję że mogę tak powiedzieć. Podobać się może 100 kobiet ale i tak tylko z jedną chciałbym być. Kobiety, żadna z nich nie chce być ze mną gdy upadam. Siostry są ze mną nawet, gdy już opadłem na dno. Dlatego tak mocno wyróżniam je na tle reszty społeczeństwa, gdy podnoszę się z gleby. Kobiety... nie mam ochoty z nimi gadać, pogadam z nimi chętnie dopiero gdy zrozumieją czym w życiu jest efektywność, a czym efektowność i które z tych dwóch jest istotne.

Mówią diabeł nigdy nie śpi, a ty pytasz dlaczego chodzę niewyspany ?
Więc jeśli chcesz tak bardzo po moim życiu chodzić, proponuję najpierw wykupić łódź na tą powódź.
Nie wiem po co ponownie mnie przepraszasz, skoro i tak wiem że rzucisz we mnie kamieniem.
Wasze marzenia? Marzenia gdzieś upadły gdy chowały się przed deszczem. Marzenia? wielu z nas je rzuca  kończąc dwudziestkę. Tu każdy martwi się tylko o siebie. Robi tylko to co robić wypada, by nie upaść w oczach swoich rówieśników, a później jest Ci smutno i choć jesteś w mieszkaniu to nie wiesz jak znaleźć drogę do domu. Twoje serce łamie się w pół, płaczesz matce dwa razy w tygodniu do telefonu. Z takim podejściem nigdy nie zrozumiesz osoby która codziennie chodzi na cmentarz by zanieść kwiaty i zapalić znicz. Tak też nigdy nie zrozumiesz mnie... jesteś za słaby , nawet jeśli twoje ciało przykrywa wyboista góra mięśni. Mówisz że mogę na Ciebie liczyć i gdybym potrzebował pomocy to mam śmiało odzywać się. Potrzebuję pomocy, a ty łamiesz obietnicę? Mówię rób jak uważasz. Jak kiedyś przyjdziesz do mnie, zrobię też jak uważam. Nie wiem czy Cię przygarnę, nie wiem czy Cię odrzucę, może tej chwili nie dożyje, emocje trzymam pod kluczem. Zrobię po prostu tak by było dobrze. Ludzie twierdzą że są smutni, samotność ich przygniata, brak bliskich, brak perspektyw oraz problemy ze szkołą, czy pracą. Myślę że każdy z nich jest kompletnym debilem, nawet jeśli ich IQ jest wyższe od mojego. Jeśli myślisz że jesteś nieszczęśliwa lub nieszczęśliwy, idź do szpitala. Pamiętasz jak pisałem w poprzednim wpisie że były chłopak mojej znajomej grozi śmiercią? W szpitalu znajdziesz tę dziewczynę, znajdziesz tam młodą Gosię, którą tydzień temu jej były chłopak chciał zabić. Ma zmiażdżoną nogę, a ty martwisz się czy ten przystojny facet poprosi cię do tańca na imprezie?  Ma zerwane mięśnie ze skórą z łydki czeka na przeszczep skóry z wykorzystanie skóry z drugiej nogi, a ty martwisz się jaką kupić sukienkę na imprezę by podkreślić linię swoich nóg? Nie miała jeszcze operacji, więc nie wiadomo czy będzie mogła chodzić, a tobie ciężko jest iść przed siebie by walczyć o marzenia. Myślicie że jesteście smutni ? Ludzie nie potrafią ciszyć się z prostych gestów, jeśli raz a porządnie nie dostaną po pysku, mimo tego wszystkiego widzę że ocena przychodzi wam bardzo łatwo, idź spójrz w jej oczy i zapytaj o jej marzenia...
Nic Cię nie zaboli ale przynajmniej poczujesz coś dziwnego patrząc jak bezsilność zjada człowieka.
Nigdy nie życzę ludziom szczęścia, życzę im zdrowia. Człowiek zdrowy może dokonać wszystkiego, może zdobyć szczęście osobiście i całe bogactwo świata. Człowiek bez zdrowia może jedynie czekać na zakończenie, choć nie do końca jest  to rozwiązaniem... jak już mówiłem kiedyś, wszystko można stworzyć jeśli tylko bardzo się tego chce. Wystarczy mocno wierzyć i się starać. Twierdzisz że to bzdury ? Chętnie wyjdę z każdym z was na piwo, kawę, herbatę czy łiskacza, by opowiedzieć wam o moim życiu. Zobaczylibyście polskiego Slumdoga, który startował z dna, a teraz jest tutaj.



Życie to kurz, gdy upadło w nim wzruszenie,
Każda prosta sprawa, nadaje mu znaczenie,
Doceniamy gdy tracimy i sprzed oczu nam coś znika,
Dzisiejsza kartka, może być ostatnią z pamiętnika.









piątek, 24 stycznia 2014

#20 Depresja.


"Dobrze że nie wiesz co u mnie, bo pękłoby Ci serce"
  zapewne już jest pęknięte, więc uchylę Ci nieco drzwi, byś mogła zajrzeć do mojego.

1.  

Od dzieciństwa zawsze miałem pod górkę, nawet teraz gdy walczę o miłość, czuję jakby szatan trzymał dwururkę przy mojej skroni. Moje koleżanki zawsze marszczyły czoło i pytały dlaczego słucham rapu, do czasu... gdy miłość zatopiła ich delikatne serca w rzece kwasu, która miała być ich spełnieniem. Teraz powtarzają słowo "więcej!! więcej!", jak nieletni narkomani na moim osiedlu. Każda z nich otoczyła się murem, którego nie można przebić, nikt nawet nie próbuje się podkopać, by objąć te zmarznięte serca ciepłą dłonią. Nawet jeśli ktoś próbuje to zostaje przestrzelony, może w taki sposób dokonują dokładnej selekcji w wyborze kolejnego? bo wątpię że każda z nich chciałaby być samotna. Props dla Marty, która się odważyła i dokonała wyboru z którego jest szczęśliwa, mimo tego że była na skraju załamania emocjonalnego. Płakała przy każdym razie, gdy go tylko widziała. Teraz dzieli szczęście z kimś, komu na niej zależało i zależy nadal. To tylko dowód że ideały o których pisałem w poprzednim poście, istnieją. Resztę coś zjada od środka. Biegają w weekendy od imprezy, do imprezy z nieodpowiednim dla nich towarzystwem. Tracą kontakt z bliskimi, mają już nowych przyjaciół i wmawiają sobie "wcale się nie zmieniłam... to ludzie są dziwni". Tracą szansę na zmiany. Bez jakiejkolwiek myśli w głowie, nosząc w sercu nic więcej, niż kłębek żalu i nienawiści do świata i płci przeciwnej. Nie widzą w tym nic złego. Tych narkomanów, też nałóg zjada od środka i nie dają sobie wmówić, że można żyć inaczej i lepiej. Też mają nowych znajomych, znajomych do ćpania i nieświadomego niszczenia się. Potrzeba odwagi do zmian. Twierdzisz, że Ciebie to nie dotyczy? He... ja twierdzę odwrotnie.
2 na 3 kobiety z którymi kiedyś się spotykałem same piszą cyklicznie co jakiś czas i pytają mnie czy wyjdę z nimi na piwo pogadać, czy musimy się spotkać i takie tam inne. Odpowiadam, że pracuję i się uczę. Nie mam ochoty wychodzić z kimś kto nie potrafił szanować mojego czasu i to nie dotyczy tylko kobiet z którymi się spotykałem. To dotyczy ogółu. Z jedną z nich lubię spędzać czas, choć nie ciągnie mnie do niej, ani jej do mnie. Po prostu słuchamy muzyki, jemy i gadamy o swoich aktualnych "miłościach" i problemach udzielając sobie wzajemnie rad, choć ja nigdy do jej rad się nie stosuję. Chyba jestem zbyt mocno zadufany w sobie.

Nic w życiu nie jest pewne, tylko czasem pewne bywa. Przez to moja sinusoida myśli rozciąga się od miłości, aż do nienawiści.


2.

Domyślam się że większość z was czyta te wpisy bo mnie lubi lub lubi sposób w jaki piszę, czy też lubicie masę środków stylistycznych których używałem w starszych wpisach ale najpewniejszy jestem tego, że każdy z was widzi w poszczególnych wersach opis swojego problemu, czy część waszego życia.
Ludzie... uwielbiają mówić o swoich problemach, ale tylko wtedy, gdy przeżyli podobne piekło do Ciebie. Mi większość znajomych opowiada o swoich problemach, czy to znaczy, że przeżyłem aż tak wiele?
Możliwe, że przeżyłem albo po prostu mi ufają, czy też mówią to wszystkim przypadkowym osobom? sam nie wiem. Dalsze piekło chciałbym przeżywać z kimś u boku. Nie moje, lecz piekło tej drugiej osoby, by pokazać jej skróty przez które może przejść bez szwanku. Później jeśli poczuję się niepotrzebny, po prostu odejdę bez słowa. Jestem facetem który uczuć ma tak wiele, aż nie ma ich gdzie zmieścić. To pewnie one rozrywają moje serce co jakiś czas, z każdym razem co raz bardziej, aż z serca zostaną strzępy. Uczucia we mnie są jak kwiaty, jeśli ktoś ich nie pielęgnuje, to wtedy umierają. Ludzie też lubią rozmawiać o życiu innych osób, zamiast żyć swoim życiem. Spływają po mnie ich wszystkie opinie. Dowiedziałem się w sylwestra, iż umawiam się z jakąś dziewczyną, z którą raz rozmawiałem, by wysłuchać jej problemu i jej pomóc. Mój Tata powiedziałby "nie rób nikomu dobrze, a tobie źle nie będzie..." Uśmiecham się, gdy słyszę takie nowości na swój temat. To tylko bardziej mnie utwierdza w zdaniu, że ludzie wiedzą o tobie tyle ile usłyszą od swoich przyjaciół, przyjaciółek, kolegów, koleżanek, czyli właściwie nie wiedzą o tobie nic. Zatem nie ma co tracić czasu na ludzi, którzy nawet nie chcą Cię poznać. Nie chcę z nikim takim nawet rozmawiać. Nie interesują mnie osoby, którym zamiast mózgu w głowie siedzi infantylność. Każdej takiej osobie polecałbym zostać introwertykiem, choć większość z nich zapewne nie wie co to znaczy...

"Z wieloma z was gadanie zupełnie do niczego mi niepotrzebne
I ciekawe ilu z was teraz poczuje się od tego bezużytecznie..."


3.

Czuję strach i dokładnie wiem dlaczego go czuję. Nie mówię o nim nawet najbliższym, z wyjątkiem sióstr. Siostry - żadna z nich nie jest moją rodziną, choć nie czuję przy nich kompletnie wstydu. Przestałem określać ludzi słowem "Przyjaciel", przyjaciele odchodzą, rodzina zawsze jest rodziną. Siostry znają moją naturę lepiej niż najlepsi znajomi, mimo że najmłodsza z nich ma 15 lat. Nawet jeśli nie potrafią mi pomóc, to doceniam ich za to, że poświęcają czas dla mnie w chwili, gdy mogłyby robić cokolwiek innego z koleżankami. Kocham je, choć z żadną nie zamierzam budować związku. Są pierwszymi osobami z którymi świętuję każdy mój sukces bez różnicy czy przy piwie z tymi starszymi, czy przy czekoladzie z tymi młodszymi, ważne że są przy mnie. Nie liczą się poglądy i wiek czy ubiór, gdy biorę je pod swoje skrzydła podczas spadającego gradu z nieba, a one pozwalają mi wejść pod swój parasol, gdy w moim życiu zaczyna padać deszcz. Gdy tylko pokażą mi, że mogę liczyć na ich zaangażowanie, wyciskam z siebie wszystko by się uśmiechały, sprawiam by prymitywne dziewczyny które życzą im źle, by im zazdrościły. Daję im tyle światła, że w połączeniu z ich łzami w gorsze dni, razem tworzymy tęczę. Jedna z sióstr ostatnio mnie pocieszyła mówiąc: "Chciałabym mieć za chłopaka, taką młodszą wersję Ciebie.", gdzie w tym mieście jest ona aktualnie jedną z najładniejszych kobiet i mogłaby mieć tych najprzystojniejszych facetów ze swojego rocznika. Druga powiedziała, że jeśli nie będzie miała chłopaka w maturalnej klasie, to zabiera mnie ze sobą na studniówkę. Pewnie jeśli to przeczytasz to zdenerwujesz się dlaczego nie określiłem Ciebie też ładną, ehh jak ja was znam. Dla mnie masz więcej w głowie niż 95% kobiet które znam w wieku od 16-23 lat, to wystarczy byś była dla mnie piękna. Z trzecią choć nie mam takich sytuacji, to rozmawiam z nią długo przez telefon. Pytam jak sesja, jak żyje i daję jej troszkę wiadomości z którymi będzie jej łatwiej przetrwać dzień. Jedynie co od niej słyszę to "dodałeś mi motywacji i poprawiłeś samopoczucie, dziękuję że zadzwoniłeś masz u mnie piwo"  he... piwo - nie trzeba, walczysz by utrzymać się i skończyć studia, ciężko Ci odłożyć jakieś pieniądze dla siebie, teraz ja stawiam. Zarabiam więcej niż mój Tata w wieku 50 lat, a mimo tego nadal nie czuję przywiązania i pociągu do pieniędzy. Czwarta ostatnio o mnie zapomina, jej chyba nie mogę jeszcze nazwać siostrą. Zadzwoniła wczoraj by zapytać co u mnie, hę wybaczam Ci loczek. Piąta zawsze cieszy się z moich sukcesów i choć nie dotrzymuje obietnic w terminie, to czasem miło mnie zaskakuje gdy dostaję od niej worek moich ulubionych cukierków. Odzywa się do mnie tylko gdy jest w moim mieście, a bywa raz na dwa miesiące, za to spędzamy czasem ze sobą 3 dni podczas jednego weekendu. To miłe ze każda z was widzi we mnie coś wartościowego, nie wymagam od was nic, ważne że jesteście ;) a mimo tego wszystkiego czuję strach większy niż dziewczyna z którą kiedyś się spotykałem, gdy 3 miesiące temu zobaczyłem ją w warszawie, jak całowała się z innym facetem aktualnie będąc w związku z moim kolegą. Jej mina bezcenna, gdy mnie dostrzegła. Miałem szczęście, że z nią nie wyszło. Jednak Bóg trzyma mnie dla kogoś wyjątkowego. Satysfakcja nie do opisania. Szkoda mi tylko mojego nieświadomego kolegi, w sumie to nie wiem czy szkoda. W ten poprzedni weekend on ją zdradził, po czym się jej przyznał. Wiedział, że jeśliby jej nie powiedział, to i tak by się dowiedziała od innych ludzi. Jak widać Karma do nas zawsze wraca. Tak jak pisałem wcześniej, nie chcę nikomu się wtrącać w życie, jeśli nie nazywam kogoś bratem lub siostrą. Każdy z was zanim nazwie mnie bratem, powinien się zastanowić na czym to polega i do czego zobowiązuje, inaczej straci mnie nawet jako kolegę.

"nie wymagam nic od reszty, nauczyli mnie tego Ci co odeszli..."

4.

Mnie nic nie zjada. Sam zjadam własne myśli i wartości. Zjadam każdą nowo narodzoną ambicję i pomysł, który mógłby mnie rozwinąć. Marnuję się strasznie. Zawsze zatrzymuję się na osiedlu, chcąc porozmawiać z moimi kolegami z dzieciństwa, by zapytać co u nich. Każdemu z nich życie przemija, palą blanty, piją browary i plują na chodnik, na blokowym trzepaku. Wiem, że każdy z nich miał bardzo ciężki start o którym wy mogliście słyszeć tylko z filmów o blokersach. Nikt nie rodzi się złym człowiekiem, to świat nas zmienia. Czy jeśliby urodzili się jako dziecko premiera, to nadal byliby nazywani patologią? Ludzie którzy ich nie znają, osądzają ich po tym co widzą aktualnie. Wielcy panowie szlachta z bogatych domów, nigdy nie zrozumieją problemu moich kolegów, ponieważ tego nie przeżyli. Rodzice ustawili im przyszłość, tacy ludzie nie potrafią szanować nawet siebie nawzajem. Oni dostawali od rodziców pieniądze na trawkę i alkohol w momencie, gdy moi koledzy musieli w wakacje pracować na czarno, by utrzymać rodzinę, ponieważ matka traciła pracę, a ojciec popadał w alkoholizm. Oceniać każdy potrafi, zrozumieć czyjś problem, to jest wyczyn... Wychowałem się między ludźmi którzy swojego życia nie zaczynali od zera, lecz od pozycji ujemnej. Wychowałem się wśród "patologii", a teraz widzę jak żyją Ci bogaci...  Ludzie zawsze nazywali mnie jedną z najbardziej komunikatywnych osób, aktualnie robię się delikatnie aspołeczny. Ci znajomi którzy byli... hee.  Raz byli, raz nie byli, gdy zaczęło mi się wszystko układać zaczęli pisać, dzwonić, wyciągać mnie na wódkę. Nie chce mi się z nimi gadać. Nie chce mi się z nikim gadać. Ostatnio nawet z tego wszystkiego udało mi się upić samemu w domu, he... To bez różnicy nawet, gdy jestem pijany to w przeciwieństwie do moich znajomych, myślę trzeźwo. Często specjalnie nie odzywam się do bliskich przez dłuższy czas, by zobaczyć czy o mnie pamiętają, doceniam tych którzy mimo natłoku obowiązków potrafią zadzwonić i zapytać czy wybijam pogawędzić. Doceniam ich, tak jak doceniam mojego przełożonego w pracy, który witając się ze mną, patrzy mi w oczy, tak jak cała reszta pracowników z sąsiednich pomieszczeń. Dziś dowiedziałem się, że zanim przyjął mnie do pracy, pytał w sąsiednich firmach o moją osobę i sprawdził wszystkie moje osiągnięcia oraz zainteresowania których nie było zapisanych w CV. Przeglądał nawet internet i przeczytał wszystkie artykuły z moim udziałem. To miłe że ludzie z którymi współpracujesz chcą wiedzieć o tobie więcej niż ilość łyżeczek z cukrem które sypiesz do herbaty, czy to jak się ubierasz. Doceniam też kobiety, które gdy ze mną rozmawiają patrzą na mnie, czy w moje oczy. Sam często zapominam o tym w stosunku do nich, bo za często myślę o...w sumie nie ważne. Moje najbliższe sztuki, gdy patrzą w moje oczy martwią się o mnie. Gdy wracam do domu mama krzyczy na mnie bym coś ze sobą zrobił. Mówi, że wyniki badań znów wyjdą negatywne, a mi aktualnie jest to obojętne. Bliscy... pytają mnie co się dzieje, czy potrzebuję pomocy. Jedynie co potrzebuję, to by ktoś podał mi rękę, bym mógł się podnieść. Chcę, by ktoś podał mi ją na siłę, ponieważ każdą ucinam, gdy ktoś tylko próbuje ją do mnie wyciągnąć. He... chyba jestem jak te dziewczyny o których pisałem na początku wpisu. Czasem potrzebuję, by ktoś się o mnie zatroszczył, choć to ja zawsze miałem troszczyć się o wszystkich. To zawsze na mój widok, bliscy znajomi uśmiechali się szerzej niż politycy przy liczeniu pieniędzy. Życie polega na wyborach...  ja w sumie już sam nie wiem, czy powinienem się starać i o co powinienem się starać i czy warto o cokolwiek się starać, a ty jak sądzisz? Koledzy... gdy przestali szanować to że jestem przy nich i zaczęli tego nadużywać, odszedłem. Nie minął tydzień, zaczęli się podlizywać i być 2x bardziej uprzejmi niż byli kiedykolwiek. Różnica jest taka, że oni mnie potrzebują, a ja ich niekoniecznie. Pisze znowu jakaś dziewczyna, mówi mi kolejny raz z rzędu "już z nim nie jestem, kiedy idziemy na piwo?" ciszę się bardzo i nie musisz mi tego pisać przy każdej rozmowie. Gdybym chciał z tobą wyjść to po prostu bym to sam zaproponował. Mam unikalne niebieskie oczy, którymi zachwyca się garstka nowo poznanych kobiet, lecz w takich dniach jak dziś stają się szare i nikt nawet nie chce w nie spojrzeć...  Nie ma nic smutniejszego niż ojciec, który dwa dni przed swoim samobójstwem mówi córce, że mogą się już więcej nie zobaczyć. Los tak chciał, że byłem tego świadkiem. Wasze najsmutniejsze momenty? to pewnie coś w stylu gdy pokłóciłaś się z matką, bo nie chciała Cię puścić na imprezę, przez co płakałaś całą noc, czy też chłopak którego kochałaś, a on odszedł od Ciebie. Nie każdy chłopak którego pokochasz musi być miłością twojego życia, ponieważ 90% społeczeństwa myli Miłość i "miłość". Nie powinniśmy się zadręczać kimś, kto odszedł zbyt łatwo i nawet nie próbował walczyć, by powrócić. Ja zawsze wybaczam ludziom u których w oczach widzę skruchę, gdy mnie przepraszają za popełnione błędy. Mam zbyt miękkie serce...
Możesz też płakać, że jesteś samotna... Jesteś samotna przeważnie ze swojego wyboru, bo nie dajesz szansy osobom, które o Ciebie walczą. Unieszczęśliwiasz się na siłę jak Marta 2 miesiące temu, o której pisałem na samym początku. Moja koleżanka która jest ładną kobietą mając 19 lat nawet nie narzeka, że w życiu żaden chłopak nawet do niej nie próbował zarywać, nawet nie jest smutna. Ja próbuję powstrzymywać się od płaczu, ponieważ wciąż walczę, a mimo tego dostaję garść gwoździ na serce, zamiast płatków Róży. Mogę sobie tylko wmawiać na pocieszenie, że znajdę kobietę która doceni moje poświęcenia. Prędzej oślepnę od blasku tych pięknych pań, które rozsądek zostawiły w swoim mieszkaniu rodzinnym wyjeżdżając na studia, niż z którąś z nich będę chciał założyć rodzinę. Dziś od okulisty dowiedziałem się, że mam bliznę na prawym oku. Pewnie dlatego, że widziałem zbyt wiele cierpienia, którego nie mogłem ukoić. Zamiast łzami, czuję się jakbym płakał rzewną krwią. Szkoda że nie mógł spojrzeć na moje serce, zobaczyłby porysowaną, zamarzniętą taflę lodu wszczepioną w miejsce serca.

"Częściej pije sam, niż z kimś za wiele kminy mam, i schiz ale
Myślisz że mi jest smutno kiedy tu siedzę z winem sam? bitch please..."


5.

W weekend często zdarza się, że dzwonią do mnie i mówią: "wpadaj stary, jest domówka." Mówię nie mam ochoty lub tłumaczę się, że muszę się uczyć. Najchętniej wyszedłbym pospacerować nocą nad Wisłą. Najchętniej wyszedłbym pospacerować z kimś, uwielbiam spacery. Uwielbiasz także? Może wyjdziemy razem pospacerować? W sumie obojętne z kim, byle by dużo nie mówił, byle by też lubił objadać się przy tym słodyczami. Razem zawsze raźniej. Bywają takie dni, gdzie takich zaproszeń na domówki nie odmawiam. Mam doła, więc sobie wmawiam, że kontakt z kimś nowym poprawia mi samopoczucie. Wbijam tam. Znam max 2 osoby z 20, nikt mnie nie zna więc patrzą na mnie w potępieniu. Do czasu, gdy usłyszą że gram czasem po koncertach w Warszawie, gdy usłyszą czym się zajmuję i co osiągnąłem, czy coś innego o mojej osobie. Wtedy ich stosunek do mnie ubiera się w barwy "ciekawe". Podchodzą te sztuki, których nie znam wcale. Pytają mnie czy się z nimi napije, czy też zapale. Napić się z wami mogę, jeśli chodzi o palenie to tego świństwa nie tykam wcale. Zadają mi masę pytań, gdzie studiuje, czym się zajmuje, gdy im odpowiadam ogarnia ich zdziwienie, niektóre wpadają w zauroczenie. Nie dziwię się im, że ich szokuję jeśli oceniają mnie po wyglądzie czy ubiorze. Potem wbijam z nimi na parkiet z nadzieją, że zamiast kalorii to spalę trochę smutku, po czym schodzę z parkietu, bo przytulanie się na siłę piersiami do drugiej osoby i wkładanie mi dłoni pod koszulkę, to już nie jest taniec. Przytulam tylko osoby które tego potrzebują, a niedojrzałych studentek z umysłem nimfomanki jest cała masa. Ignoruję całą masę, a one wmawiają mi, że muszę się z nimi umówić na piwo, czy kawę. Zostawiają mi swoje numery, dają adres, mówią bym zadzwonił. Myślami patrzę na nie krzywo. Zazwyczaj nie wychodzę z nimi, lecz nie odmawiam na starcie, nie chcę psuć miłego klimatu rozmowy. Wyjść na kawę mogę z siostrami lub z kobietą na której mi zależy, czy też z kobietą w której widzę jakieś cenne cechy. Dla innych ludzi szkoda mi czasu, jeśli nie potrzebują ode mnie pomocy. Na koniec pytają, czy odprowadzę je do domu, uśmiechają się słodko, mówią że możemy zrobić u niej jeszcze jakieś piwo, bo ich lokatorka wróciła do siebie na weekend albo wróci nad ranem. Znam ich intencje doskonale. Gdybym chciał prostytutkę, to bym sobie ją po prostu zamówił. Stać mnie jeszcze. Odpowiadam:  "muszę jeszcze zajechać do mojej dziewczyny" której tak właściwie nie mam. Nie mam ochoty zatracać moralności z przypadkowymi osobami, w grę wchodzi tylko osoba którą będę szczerze kochał. Koledzy wzięliby mnie w tym momencie za idiotę. Mam zbyt czyste okno na świat, by pozwalać je brudzić przypadkowym zdemoralizowanym "dziewczynkom". Wtedy wołam kolegę, by zajął się tą koleżanką, jeśli tak bardzo mu się podoba. Wracam do domu, w tramwaju słucham muzyki i patrzę na tych ludzi, którzy w sercu mają jesień, a myślą że mają wiosnę.

"Często myślisz, że już znasz mnie
Ale nie zawsze, nieraz wydaję ci się Dziwny,
bo kurwa mać jestem Dziwny, kto by pomyślał..."



5'.

Bywa tak że jestem pełny euforii latam po mieście jak pojeb. Wyciągam znajomych na dwór. Chcę coś porobić we czwórkę, trójkę czy nawet we dwoje. To obojętne. Obojętne co będziemy robić, ważne że będę to robił z nimi. Tylko proszę, by to nie były kluby, czuję wstręt gdy patrzę tam na ludzi. Szlajamy się po starym mieście, kupujemy alko i coś słodkiego. Wspominamy o czasach, gdy jeszcze tu nie mieszkaliśmy. Siadamy nad Wisłą w ręku z gitara i słuchamy jak nasze koleżanki ze szkoły muzycznej śpiewają, by umilić nam czas. My sypiemy im na twarz komplementy niczym brokat, by odsłoniły swój uśmiech, niczym kurtyna gwiazdę wieczoru. Wbijamy na koncert, jaramy się w opór. Mój kumpel wchodzi na scenę, wbijamy się na backstage, pijemy wódę z ludźmi, od których każdy z was może jedynie wziąć sobie autograf. Potem odwalamy coś w metrze, wieszając się na poręczach do góry nogami, czy śpiewając znane kawałki na głos. Kupujemy kwiaty, oświadczamy się losowym dziewczynom przeprawiając gorzki grymas w słodki uśmiech na ich twarzach... Ludzie patrzą na nas, my na nich nie patrzymy. My uśmiechamy się do siebie. Jest nam tak dobrze, że nawet nie marzymy o tym by być w niebie.. Czuję się dobrze, czuję że żyję, czuję że mogę dać z siebie więcej, a dałem "dupy" po raz kolejny... Aktualnie nie biegam już po koncertach. Melancholia mnie dopadła. Wolę wyjść z siostrą pojeździć autem i posłuchać muzyki nocą, wyjść na herbatę, czy zjeść coś co lubimy. Staram się spędzać z nimi czas tak, by miały ochotę wyjść ze mną następny raz, to zbędne. Wiem, że i tak z nimi wyjdę następny raz, a mimo tego ciągle się staram. Gdy mówią o facetach to powtarzają mi że nie mówią wtedy o mnie. Traktują mnie jako oddzielną jednostkę, kochane ;) Chodzę na treningi trzy razy w tygodniu, zamiast tak jak moi koledzy chodzić trzy razy najebanym, czy zjaranym w ciągu jednego weekendu. Jebie mnie sława i tłumy tych ludzi. Każdy wie o mnie tyle, ile wypuszczę ze swojej buzi lub tyle co usłyszą na osiedlu. Każdemu się wydaje, że mnie znają bardzo dobrze, a tak na prawdę nikt mnie nie zna prócz moich sióstr. Po całym dniu wracam do domu i patrzą na mnie Ci ludzie, którzy myślą że w sercu mam wiosnę, a tak na prawdę panuje tam zima.

"często myślisz, że już znasz mnie,
prawie zawszę, Ci wydaje się Normalny,
bo kurwa mać jestem Normalny, kto by pomyślał..."





6.

Kiedyś walczyłem z depresją, czasem mam wrażenie że ona powraca... Siedziałem w domu przy herbacie, oblegając to samo drewniane krzesło, ukradzione kiedyś z osiedlowego baru. He zabawne, pisząc ten post też na nim siedzę, czyżbym miał depresję...? Ktoś chce mi pomóc, odpowiadam-- "przepraszam, nie potrzebuję". Męczyłem się jak zając we wnykach, dopóki nie nauczyłem się żyć z ranami. Teraz, jeśli byłoby to możliwe kupiłbym choć chwilę uwagi tych osób, które się mną martwiły. Doceniłem wszystkich, dopiero gdy ich bezpowrotnie straciłem. Możesz pić, możesz płakać, zadręczać się, że wcale tak nie jest, że to tylko opowieści. Możesz odrzucać każdego, kto chce Ci podać rękę wiedząc, iż może on stracić palce... to bezsensu, bo czasem płaczę, jest mi smutno i wszystkiego mi szkoda, wtedy troska bliskich jest dla mnie tym, czym dla ryby jest woda. Dziś zamiast martwić się tym wszystkim, idę rozwijać pasje, nie mając talentu, choć przynajmniej wierząc, że mam talent i wierząc, że ty też tak możesz. Nauczyłem się uśmiechać, gdy ktoś mówi do mnie "Proszę" i mówić "Dziękuję" nawet za obecność kogoś przy mnie. Ale wciąż...zamykam się w pokoju. Nie odbieram telefonów. Rozmawiam tylko z siostrami. Oglądam anime, widzę w nich na czym polega prawdziwa miłość i chyba stwierdzam, że taka nie istnieje, co mnie smuci jeszcze bardziej, bo tylko o taką walczę. Gram w bezsensowne gry, które poprawiają moją dedukcję, refleks i logiczne myślenie, a pogarszają mój słuch, wzrok oraz psychikę. Moje myślenie aktualnie jest jak sinusoida, raz zrobiłbym wszystko, by tylko mogła się uśmiechnąć i bym mógł usłyszeć od niej "dziękuję", a za chwilę myślę, by po prostu odejść bez słowa i udawać, że wszystko jest w porządku. Jest na to cały szereg argumentów, mój wykładowca nie byłby w stanie ich policzyć. Mam powybijane palce, przyzwyczaiłem się do fizycznego bólu. Nie mogę się przyzwyczaić do tego drugiego. Nie szukam przyjaciół, bo nie chcę ich tracić, dlatego skreślam tak wiele osób po jednym błędzie na początku znajomości. Podobnie jest z kobietami... nie szukam jej, bo nie chce jej stracić...w sumie raczej bym jej nie stracił, sama by odeszła jeśli tylko by zechciała, a ja nawet nie wiem czy starałbym się ją zatrzymać... Starałbym się robić co w mojej mocy, by nawet nie zrodziła się w jej głowie myśl o odejściu. Moja głowa już nie myśli racjonalnie, gdy moje ideały przestają istnieć. Dzwoni Arek i pyta co u mnie, ja mówię "bieda stary jak zawsze". Mówi bym znał swoją wartość, walczył o swoje póki świeca w moim sercu nie zgaśnie, mówi "o marzenie walczyłeś 2 lata, w końcu się spełniło o to powinieneś walczyć dłużej, aż do usranej śmierci...". Powtarza mi, że on walczył mimo braku szans i wywalczył to co wywalczyć chciał, teraz jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. W sumie jest to jeden z przypadków który mnie motywuje do tego by się nie poddawać. Wmawiam sobie, że nie po to coś zacząłem, by przerwać to w połowie. Każdy najbardziej boi się samotności. Twierdzisz inaczej? pomyśl kim byś była bez swoich przyjaciół, bez swojej rodziny, bez kolegów ze szkoły, czy studiów. Co byś wtedy robiła? 64 letni kierownik w mojej pracy, gdy usłyszał troszkę o moim dzieciństwie powiedział " to dobrze że życie Cię tak skarciło, teraz potrafisz docenić wszystko, nawet najdrobniejsze gesty"   Wybory ehh... "Wolę zaufać i żałować, niż nie spróbować i żałować" powiedziałby niebieskooki...Bo gdybyś osiągnął to co osiągnąłem przez ostatni rok, dałbyś respekt. Wszystko dzięki temu, że próbowałem. Daj mi tylko 5 minut bym miał pole do popisu, mogę obiecywać że Cię nie zawiodę, a jak będzie w rzeczywistości? sam nie wiem. Mimo tego, zaufasz i poświęcisz mi te 5 minut? Jeśli nie to po prostu...












wtorek, 7 stycznia 2014

#19 "Miłość 2"


Pierwszy post o miłości jak i ten również ubieram w cudzysłów, ponieważ pisząc te wpisy czuję się jak bohater książki, który pokazuje wam eskapizm.
Odrywam was od rzeczywistości i pokazuję ideały, które istnieją w moim życiu. Dla każdego z was może się to wydać abstrakcją, iluzją, czy nieprawdziwe. Dla was, jest to zbyt piękne, by było prawdziwe. Pewnie dlatego, iż różnie się tak mocno od reszty jestem samotny, ponieważ nie trafiam na kobiety, które postrzegają to tak jak ja lub jeśli jakaś chce tak to postrzegać to nie potrafi tego docenić. Pewnie przyznacie mi racje. Jeśli nawet przyznacie mi rację i tak popełnicie błąd robiąc to po swojemu. Ponieważ przyznając mi rację, określacie prawdę. Prawda jest tylko jedna. Więc reszta jest błędem. System zero-jedynkowy, jeśli pamiętacie z lekcji matematyki. Prawda jest dla innych ludzi wtedy, kiedy mówisz to co myślą oni. Zataczając koło, po tych wpisach określacie co naprawdę myślę.


Dedykuję ten post dla Kasi, która ostatnio zadała mi pytanie:


"Co zrobić, jeśli bardzo podoba mi się chłopak, dobrze się dogadujemy ale on tego nie widzi lub nie chce ze mną być...?"

Nie rób nic.

To jest tak:

To rycerz walczył ze smokami o uznanie księżniczki, nigdy odwrotnie. Alicja powiedziałaby: "Jestem damą. Nie będę traciła dumy dla łosia któremu na mnie nie zależy". Nie inicjuj niczego, jeśli on też niczego nie inicjuje. To facet musi przyjść i powiedzieć "Kochanie, wyjdziesz za mnie?" Moja starsza znajoma po 4 letnim związku rzuciła swojego chłopaka dwa dni przed sylwestrem, ponieważ od roku przestał się starać, a jednak można. Gdy dziewczyna wpada w lekką depresję, czy ogarnia ją smutek, to facet musi być przy niej nawet, jeśli ona wbija swoje paznokcie w jego serce i szarpie do granic wytrzymałości. To jedna z zasad świata "Najsilniejsi zasługują na wygraną". Jeśli facet nie potrafi być przy dziewczynie w jej gorsze dni, nie zasługuje, by być z nią w dni kiedy jest szczęśliwa. Chciałabyś takiego, który po pierwszej kłótni z tobą(co jest standardem w związkach) rzuciłby cię i znalazłby sobie nową lub czekałby, aż ty zaczniesz go przepraszać, mimo jego winy? Zobaczysz jakie to fajne uczucie, gdy na prawdę będzie komuś na tobie zależało, komuś kto podrzuci Ci kwiaty rano na wycieraczkę. Ktoś kto zamiast wyjść z kolegami będzie wolał wyjść z tobą, czy ktoś kto będzie poświęcał swój czas by Ci pomóc, gdy w tej chwili mógłby robić cokolwiek innego. Cały szereg tych argumentów, będzie sprawiał podświadomie, że się uśmiechniesz. Nawet jeśli nie będziesz do takiej osoby za bardzo przekonana, lecz kto bardziej zasługuje na Ciebie, facet któremu zależy na tym, byś się uśmiechała i była szczęśliwa, czy facet, który nawet nie wie czy chce z tobą być? Jedynie czego Ci nie życzę to faceta który Ci zdradzi, bo taki nie zasługuje na żadną kobietę, nawet jeśli zdrada była po alkoholu. Nie życzę Ci takiego, który będzie zazdrosny o wszystko, bo wtedy twoje życie prywatne ograniczy się do siedzenia w domu z depresją, utraty znajomych i będziesz zrażona do całej płci przeciwnej. Trzeci, którego Ci nie życzę, to właśnie taki, który się o Ciebie nie postara. Moja znajoma ostatnio opowiedziała mi, że przez swoją złudną miłość miała połamane dwa żebra, kilka siniaków i leżała 2 tygodnie w szpitalu na obserwacji ze wstrząsem. Aktualnie miłość grozi jej, że ją zabije, lecz to jeszcze nie twój wiek, by na taką trafić, a jakbyś trafiła to wiesz gdzie mnie szukać ;) Ostatnio na imprezie spotkałem kolejne miłości po alkoholu, gdzie dwie osoby które się nie znają, po alkoholu nagle się zakochują w sobie. Musimy pamiętać, że życie to nie bajka i nie mamy dwóch żyć, a nasze wybory nie zawsze kończą się happy endem. Ania fajnie mi ostatnio powiedziała "nie chcę się podobać facetom tylko po alkoholu, chcę by ktoś widział mnie piękną nawet, gdy jest trzeźwy". Dlatego polecam dokonywać wyborów na trzeźwo. Jeśli taka miłość powstała pod wpływem alkoholu, to gdzie tu szczerość uczuć? Twoim autorytetem zapewne są rodzice i pewnie kochasz ich najmocniej na świecie i widzisz jak kochają siebie nawzajem, więc zastanów się za co ich kochasz, za to że zauroczyłaś się ich wyglądem, czy np: fajnie się z nimi gada, czy dlatego, że kupują Ci prezenty na święta? Czy może jednak dlatego, że zawsze są przy tobie nawet jak ich zranisz i wybaczają ci nawet 100x , pomagają Ci tak długo, aż będziesz szczęśliwa i będziesz mogła sama sobie radzić z problemami. Zapytaj Taty za co Kocha Mamę i zapytaj Mamy za co Kocha Tatę. Żadne z nich nie powie, "dlatego, że jest piękna lub jest przystojny", mogą to nadmienić dopiero na koniec, by sprawić uśmiech tej drugiej osobie.
Jestem człowiekiem, więc mogę się mylić, dodatkowo im człowiek starszy tym głupszy, a ty jesteś młodsza. To tylko moje zdanie, a zrobisz jak uważasz. Nie pozwól, by ktokolwiek wmówił Ci, że nie jesteś piękna, jesteś kobieta, a kobieca uroda płynie z kobiecego serca.
Powodzenia.

"Pokaż miłość, tym którzy zasługują na nią, żeby się rozwinąć musisz iść, niech inni zostaną."



Walczę o miłość zgodnie z jedną ze starych receptur, nie używam wizualnych zaklęć, używam szczerych gestów.


Jeśli chodzi o mnie to jest tak, że znajomi wmawiają mi bym się poddał, że nie ma szans, że ktoś mnie nie kocha czy podobne brednie. Ich wyjście jest takie, że wychodzą po blantach do klubu i przychodzą ze swoją XX miłością życia, po czym mówią, "to jednak nie było to". Mówią mi abym dał sobie spokój, co mnie motywuje i dołuje jeszcze bardziej.

"Zgadzam się z tobą, z każdą racją, zrobię na przekór, z premedytacją..."

To tylko pokazuje jak znajomi w Ciebie wierzą, czy może chcą dla Ciebie dobrze? to nieistotne. Są 4 osoby, które wspierają mnie w moich wyborach i pomagają mi z całych sił, nawet jeśli 99% szans jest na to, że się nie uda. Oczywiście najpierw mi wytkną moje wszystkie błędy oraz konsekwencje tego wyboru, dopiero potem pomagają. Życzę Ci takich znajomych w swoim życiu. Dziwne, że te 4 osoby to akurat kobiety, he... mam coś wspólnego z wami, też nie ufam facetom ;) Faceci w dzisiejszych czasach mnie śmieszą. Jedni się napompują na siłowni odżywkami i mają swoje ego w kosmosie myśląc, że są najlepsi i najpiękniejsi na świecie. Drudzy to żałosne "ciotki", którzy wstydzą się zagadać do dziewczyny, a chcieliby mieć najlepiej miss Amazonkę. Mimo wieku, pewnie nadal wołają mamę, by im podtarła tyłek, gdy się posrają z tej ich odwagi. Ehh... nawet Ada ostatnio mi się żaliła, że faceci w dzisiejszych czasach to już nie są faceci. Brakuję im tylko kolorowych paznokci i legginsów. Żałosny byłbym, gdybym po jednym koszu tak po prostu przestał się starać. Dlatego śmieszą mnie koledzy, którzy rozpaczają i odpuszczają, gdy dziewczyna im powie na samym początku, że nic z tego nie będzie, czy nic do niego nie czuje. To jak po jednym niezaliczonym egzaminie odpuścić sobie studia, gdzie egzaminów zaliczonych masz 10/11. Nie wiem czy ludzie są tego świadomi, ale kwiat też nie urośnie w jeden dzień.
Tak też miłość(chemia) w ciągu miesiąca nie powstanie. Im więcej starań w coś wkładam, tym więcej czerpię z tego radości. Jeśli kobieta to kwiat, a ty podlewasz ją swoim poświęceniem i staraniami, to w końcu coś z tego nasiona urośnie na tych zgliszczach. Znasz mnie prywatnie, więc wiesz że moje starania nie poszły na marne, mimo kilku porażek, jeśli chodzi o sprawy inne niż sercowe. De facto 2 lata musiałem się starać ale satysfakcji nie da się opisać! Przynajmniej mam jeden powód, by nazwać się Mężczyzną. Jeśli chodzi o sprawy sercowe to tak jak pisałem w 15 wpisie, zauroczyłem się w 3 kobietach, lecz każda miała drugiego na boku, ja byłem opcją awaryjną. Byłem chyba zbyt głodny uczuć, teraz ciągnę za sobą serce po bruku. Cóż, jak napisałem powyżej, jestem tylko człowiekiem, więc mam prawo popełniać błędy i obowiązek, by się na nich uczyć. Teraz jestem po prostu kilkanaście razy ostrożniejszy i potrzebuję dużo czasu, by się zakochać. Zauroczenie może się zdarzyć nawet z dnia na dzień. Zakochać i zauroczyć, dwa różne pojęcia jak: zabawny i śmieszny. Ktoś może być śmieszny ale do zabawnego mu bardzo daleko.
Nie zasługiwałbym na nic, gdybym odpuszczał po jednej porażce. Dlatego gdy...

Mówią: nie zaznasz ciepła tam gdzie panuje zima
Odpowiadam: nie zasługuję na wiosnę, jeśli nie przetrwam zimy.






Jeśli miłość, to nie z filmów i teledysków, bo taka nie istnieje. Jak miłość to taka na trzeźwo, gdzie fundamentem będzie zaufanie. Taka, która nie będzie mi wytykała, gdy będę rozmawiał z inną znajomą. Taka której dam pewność, że nawet gdy wyjdę z koleżanką na kawę, to ona może być spokojna o nasz związek. Mam małego diabła na swoim ramieniu, który czasem mnie kusi, ale po coś Bóg dał mi rozum, bym używał rozsądku. Ponoć miłość to coś na krój, że gdy jedno spada w dół, drugie ciągnie ku górze. Jak mam pociągnąć kogoś w górę, skoro cały czas jestem na dnie... a może po prostu mam depresję? Jebać to jak tego szampana, którym się upiłem trzy dni temu z powodu tej depresji. Uczuć alkoholem nie wypłuczę. Mogę się tylko starać, by ktoś poczuł ciepło mojej spracowanej dłoni. Mam słabość do wrażliwych kobiet, obojętność do tych, które nie lubią dzieci, szacunek do tych, które mimo ran w sercu wciąż potrafią obdarzyć uśmiechem i wstręt do tych, które przebierają między jednym, a drugim facetem. Nie wiem jak inni faceci, ale ja gdy widzę nieszczęśliwą kobietę to staram się ja pocieszyć i pomagam zdjąć klapki z oczu, mówiąc że jest masa rzeczy, dla których może żyć. Zdarzyło mi się raz, że spotkałem kobietę, która piła już trzecią setkę wódki sama na schodach i płakała. Odszedłem od kolegów i poszedłem z nią porozmawiać chwile. Miała ok 27 lat. Na początku dostałem kilka obelg bym stąd poszedł, mimo tego zostałem i posiedziałem z nią w ciszy ok 15 minut. Po chwili zapytała jak mam na imię i zaczęła mi wszystko opowiadać. Starałem się ją pocieszyć, mówiąc "Posłuchaj, słońce świeci równie mocno, dla Ciebie jak i dla tego który zrobił Ci krzywdę, ale to on Ci zrobił krzywdę, więc na niego dodatkowo spadnie grad konsekwencji za wyrządzone zło. Krótko mówiąc, na jednym sukinsynie świat się nie kończy ale taki kwiat jak kobieta kwitnie w nieskończoność".  Po czym zapytała, czy może mnie przytulić? ofc pozwoliłem, gdy to zrobiła przestała płakać. Tyle mogłem dla niej zrobić, niewiele tylko pozornie. Ostatnio, gdy tego "niewiele" nie zrobiłem dla kolegi, powiesił się dwa tygodnie później. Pewnie nie to do końca było powodem jego wyboru ale nie zrozumiesz, co wtedy czułem, jeśli tego nie przeżyłaś. Możesz sobie tylko wyobrazić. Wyobraź sobie ból, a następnie zatnij się tępym nożem i co? jednak nie boli tak samo? Życie polega nie na tym, by trafić raz, a celnie, lecz na tym, by po każdej nieudanej próbie wyciągnąć wnioski i próbować trafić celniej. Czasem trafiam na jakieś "kobiety" , które twierdzą że im się podobam lub chciałyby dzielić ze mną czas, lecz nie chodzi o to, by ktoś mógł widnieć w moim blasku, lecz bym ja też mógł czasem liczyć na drugą osobę. Trafiam to złe określenie, raczej ona trafiają na mnie, bo ich nie szukam. Dla mnie najpiękniejszą rzeczą jaką mogą zrobić dla siebie dwie kochające się wzajemnie osoby, to być przy sobie razem, gdy jedna z nich jest smutna. Nie chodzi o to, by starać się zrozumieć kogoś, bo jak pisałem wyżej nie zrozumiesz czyjejś sytuacji, jeśli jej nie przeżyłaś. Chodzi o to, by pokazać komuś, że jest ktoś na kogo zawsze może liczyć, by pokazać jej, że możesz być z kimkolwiek i gdziekolwiek, a mimo tego wciąż jesteś blisko przy niej. Sprawić, by się uśmiechnęła. Musisz tak kombinować, by z deszczu w jej sercu, zrobić tęczę. Po prostu, jeśli ktoś zdarł już stopy od swojej ciężkiej wędrówki, pozwól mu dalej iść w twoich butach.


"Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość, kiedy jedno płacze,
a drugie po nim skacze.

Miłość to żaden film, w żadnym kinie
ani róże, ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze..."